sobota, 25 marca 2017

NAJPROŚCIEJ

Krem z kalafiora zawsze starałam się jakoś udziwnić - z bazylią, z orientalnymi przyprawami, z migdałami. Tylko raz zrobiłam z kalafiora prostą zupę, i ta była najpyszniejsza, ale nie była zupą kremem. Więc dziś najprościej i najpyszniej w temacie kremu z kalafiora. Ważną rolę w tej zupie odgrywa czarnuszka, wzmocniona jeszcze czarnuszkowym olejem. Czarnuszka nadaje tej zupie smak. Przypominam że czarnuszka i olej z czarnuszki mają olbrzymie prozdrowotne właściwości. W zakresie higieny przeciwpasożytniczej zwłaszcza, a to ważna kwestia, choć może się taką z pozoru nie wydawać.

środa, 22 marca 2017

CIASTKA Z TAHINĄ

Prowadzę ostatnio z konieczności bezcukrowy tryb życia. Bez cukru trzcinowego, bez miodu, bez syropu z agawy, bez syropu klonowego. Co oznacza w moim przypadku kompletny brak deserów, czasem tylko posłodzę herbatę odrobiną ksylitolu i zjem mandarynkę. Nawet specjalnie nie cierpię z tego powodu, zaakceptowałam ten stan jako konieczną oczywistość i umysł mi się przestawił na tryb wytrawny. Ale na początku nie było tak różowo, były napady, ciągoty i tęsknoty. I z takich tęsknot powstały te ciasteczka.
Na bazie wcześniejszych prób tutaj i tutaj.

niedziela, 19 lutego 2017

SAŁATKA Z FASOLI

Dziś znowu Adam w formie. Połączenie rodzynek z ogórkiem kiszonym rozłożyło mnie na łopatki, szach i mat. Sałatka z wszystkiego co było w domu pod ręką. A pyszna jak diabli, choć dla wielbicieli wyrazistych smaków.

niedziela, 5 lutego 2017

MINIMALIZM...

...opanował mnie ostatnio kulinarny. Nie odwiedzam warzywniaka, czekam cierpliwie i nieustępliwie aż ugotuje coś Adam, moje stałe menu to ziemniaki z brukselką (skądinąd bardzo dobre jedzenie) i na deser jakiś owoc, również Adamowi zawdzięczany. Dopiero przymuszona przez okoliczności zewnętrzne i burczący żołądek, domagający się uwagi, staję w kuchni i....skracam mój pobyt w tejże, do niezbędnego minimum. Czyli robię coś z tego co akurat jest. Czasem się udaje, czasem słabiej. Ale to akurat jest dobre.
Przepis z bloga EkoQuchnia uproszczony do maksimum.

niedziela, 15 stycznia 2017

PASTA Z FASOLI

Dawno mnie tu nie było. Chyba po tak długim czasie prowadzenia bloga (prawie 6 lat), nieuchronnie musi nadejść kryzys. Początki zawsze są ekscytujące, dużo nowych, nierozpoznanych rzeczy, których trzeba się nauczyć, dużo niewiadomych, progów które trzeba pokonać - organizacja bloga, wpisy, zdjęcia, no i w moim przypadku też samo gotowanie - każda potrawa to nowe olśnienie, kuchnia nie była do tej pory moim ulubionym miejscem. A potem, po jakimś czasie przychodzi znużenie, nic już nie jest nowe i ekscytujące, a samo gotowanie przestaje być wyzwaniem i staje się zwyczajną codziennością. Aż w końcu któregoś dnia zwyczajnie brak ochoty żeby wypróbować nowy przepis, sfotografować danie albo nawet zwyczajnie wejść na bloga i zobaczyć co się dzieje. Nie chcę się do tej czynności zmuszać, nie ma takiego powodu. Ale zwyczajnie chciałabym, żeby któregoś dnia wróciła ta początkowa ekscytacja i zachłanność: na gotowanie, na zdjęcia, na wpisy. To były fajne, kolorowe lata, za którymi już tęsknię.