CO MY JEMY I CO NAS JE

Dominika

Zaczynała od punktu, w którym żywiła się na mieście, w domu gromadząc zapasy ciasteczek.
Do zainteresowania się tym co je zmusiły ją tajemnicze kłopoty ze zdrowiem.
Stara się żywić zgodnie ze swoja grupą krwi czyli B i zrobiła sobie badania krwi na nietolerancje pokarmowe. Wyeliminowała ze swojej diety całkowicie produkty zbożowe zawierające gluten, jajka, paprykę i kukurydzę, biały cukier. Ortodoksyjnie nienawidzi pszenicy na którą jest najbardziej uczulona. Ograniczyła znacznie produkty mleczne, prawie nie je pomidorów, ziemniaków, białego ryżu. Nie kupuje odtąd żadnych produktów wysoko przetworzonych i zawierających sztuczne dodatki i konserwanty.
W związku z tym została wiernym klientem pobliskiego warzywniaka.
Mięso je tylko wtedy kiedy przyrządzi je jej mąż, sama potraw mięsnych nie przyrządza natomiast stara się jeść dużo ryb.

W efekcie schudła osiem kilo, poprawiło jej się krążenie i cera, znikły przewlekłe problemy z żołądkiem, chociaż na inne spodziewane efekty i poprawę zdrowia trzeba będzie jeszcze trochę poczekać.

Ostatnio postanowiła też dalej ograniczać ilość zjadanych słodyczy choć je tylko takie zrobione przez siebie. Nie jest to takie trudne, gdyż zmiana diety zaowocowała znacznie mniejszymi atakami głodu słodkości.

Ekspertem gotowania jeszcze się nie czuje ale umiejętność zrobienia pysznych (zdaniem przyjaciół) ciastek bez glutenu, mleka i jajek okazuje się nie tak znów powszechna w dzisiejszym świecie, więc może jej nowe umiejętności przydadzą się komuś jeszcze.

Agnieszka

Od dzieciństwa nie cierpiała mięsa i to ją już jako nastolatkę zmuszało do kulinarnej samodzielności. Jako osoba nieortodoksyjna we wszystkim co robi i od wegetarianizmu miewa odstępstwa.
W każdym razie w studencko akademikowych latach do perfekcji doprowadziła odgrzewanie mieszanek warzywnych. Na skutek tego wychłodziła sobie organizm.
Kłopoty z nerkami i lista produktów, których jeść nie powinna wręczona jej kiedyś przez lekarkę rodzinną spowodowały olśnienie. Wszystko to czym się żywiła okazało się niewskazane.
Kolejne olśnienie przyszło gdy przez pewien czas przestrzegała diety bez pomidorów, czerwonej fasoli, papryki, bez kawy, bez czekolady - i rzeczywiście jej to pomogło.
Jest więc przekonana o możliwościach leczenia się jedzeniem, lecz w chwilach słabości pochłania niezdrowe croissanty i lody.

Ale słodycze stara się ze wszystkich sił wyeliminować, podobnie jak nabiał - ponieważ ma kłopoty z gardłem i z zatokami.

Z powodu niskiego ciśnienia trudno jej przetrwać bez kawy.

W jednym jest konsekwentna - nie przygotowuje żadnych mięsnych potraw i bardzo jej z tym dobrze.

Ten blog jest rejestracją jej prób zdyscyplinowania samej siebie i zapanowania nad zajadaniem słodyczami stresu. Prób nie zawsze uwieńczonych sukcesem, dlatego też jej obecność jest okazjonalna.

30 komentarzy:

  1. Dziewczyny!
    Bloga odkrylam kilka dni temu- jestem nim zafascynowana.Mam wiele klopotow zdrowotnych,ktore uniemozliwiaja mi "normalne"gotowanie i pieczenie,ktore to czynnosci uwielbiam.
    Dziekuje wam za wspanialego bloga.Wyprobuje pewnie wszystkie przepisy.
    Pozdrawiam- Wioleta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, bardzo nam miło. Przepisów nie zabraknie, cały czas coś jemy i eksperymentujemy przy tym bo tak jest zabawniej.
      Pozdrawiamy serdecznie

      Usuń
  2. Super blog, dodałam go do ulubionych. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Super blog! Na to czekałam, mam grupe krwi A, i tylko dieta z nia związana oraz dopasowanie metodą prób i błędów co jest dla mnie dobre pomaga mi żyć bez puchnięcia. Dzieki za przepisy. Szkoda, że wiekszość produktów muszę wozić z Polski, mieszkam w Irlandii tu nie wszystko można dostać.
    Dzięki dziewczyny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, ja tez mieszkam w Irlandii i zaopatruje sie w sklepach ze zdrowa zywnoscia. Mozna w nich kupic wszystko a przynajmniej ja nie mialam do tej pory problemow ze znalezieniem odpowiednich produktow.

      Usuń
  4. Dzisiaj natknelam sie na Waszego bloga. Super.Polecam wszystkim dla ktorych zdrowie wlasne i rodziny cos znaczy.Bede czesto zagladac.

    OdpowiedzUsuń
  5. przebajerancki blog! wreszcie ktos kto pisze"zdrowe"wie co oznacza zdrowe al nie "z dodatkiem owocu/platkow owsianych";p bede regularnie czytac,na pewno! juz dzis pieke szarlotke jesienna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki za pochwały. Chociaż pochwały zobowiązują, a nam się też zdarza zgrzeszyć, oj zdarza... Chociaż się staramy :)

      Usuń
  6. Super blog. Macie nowego czytelnika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszymy. Lubimy mieć czytelników.

      Usuń
  7. dlaczego nie powinno się jeść pomidorów? dziś znalazłam was bo poszukuję przepisu na sypką jaglankę, ale zostanę już na wieki :-) mam dziecko 4 letnie bardzo alergiczne i mam nadzieję, że drugie 6 m już nie i musze sie nagimnastykować (chociaż lubię jogę :)) żeby robić posiłki ale oczywiście takie które jej smakują, bo jest wybredna :-)
    wszystkie placki są bajeczne i już jedne właśnie robię :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest tak, że nie powinno się, po prostu mnie po zbadaniu nietolerancji pokarmowych wyszło, że pomidorów powinnam unikać. Nie każdy będzie miał tak samo, aczkolwiek pomidory są dość uczulające, są też teorie, że nie powinno się w takich ilościach jeść warzyw psiankowych, do których pomidory należą obok papryki i ziemniaków. Nieskromnie powiem, że wszystkie przepisy na blogu są pyszne a dieta dzieci wyjdzie im tylko na zdrowie :) Cieszę się, że zawitałaś i pozdrawiam

      Usuń
    2. Witam dziś odkryłam Waszego bloga, mam pytanie odnośnie badań na nietolerancję pokarmową. Gdzie takie badania się robi i jak się one dokładnie nazywają ponieważ bardzo chciałabym sobie takie coś zrobić?

      Usuń
    3. Test nazywa się dokładnie - test na nietolerancje pokarmowe, to jest test Food Detective, chyba najpopularniejszy, bada przeciwciała we krwi w klasie igG. Można go zrobić we wszystkich punktach które to oferują, w różnych miastach w bardzo różnych miejscach. Można go też kupić i zrobić samodzielnie - jest dostępny w różnych aptekach i laboratoriach.

      Usuń
    4. O dziękuje bardzo:) w takim razie poszukam bo też chciałabym takie coś sobie zrobić. Walczę z tarczycą na razie, ale myślę że dodatkowo taka wiedza na pewno by mi się przydała bo jestem na etapie wykluczania kolejnych produktów z diety.

      Usuń
    5. Dzień dobry, czy któraś z Was, przed zrobieniem testu na nietolerancje pokarmowe, sprawdziła jakie ma zakwaszenie żołądka? Pozdrawiam piotrek

      Usuń
    6. Nie robiłam, ale też nie było takiej potrzeby, ponieważ prawidłowa dieta dość szybko uregulowała pracę żołądka, jelit i kilka innych spraw.

      Usuń
    7. Super artykuł. Nie miałam zielonego pojęcia, że tak wiele pokarmów negatywnie wpływa na nasze zdrowie. Teraz na pewno będę starała sie ich unikać.

      Usuń
  8. Witam,
    od trzech dni Wasz blog jest non stop otwarty na moim komputerze. W piątek zrobiłam test na nietolerancje pokarmowe i wyszło dużo złego. Najsilniej właśnie gluten, jaja, a zaraz potem wszystkie zboża, mleko, orzechy i drożdże. Ciągle szukam, omijam szafkę z chlebem i robię zapas kaszy jaglanej. Dziękuję za to, że jesteście, Wasz blog bardzo mi pomaga (choć moje pierwsze próby są całkowicie nieudane). Widziałam dużo śniadaniowych propozycji, co jakby jest dla mnie najważniejsze, bo nie mam czasu na szykowanie nie wiadomo czego z rana przed wyjściem do pracy, czy na uczelnię. Chciałam zapytać jeszcze o jedną kwestię odnośnie testu: jak go robiłyście i wyszło wam jedno silniej, drugie średnio, trzecie słabo, to czy eliminowałyście wszystko na te trzy miesiące najpierw, czy robiłyście odstępstwa? I czy konsultowałyście wyniki z lekarzem, bądź dietetykiem? Chciałabym, żeby moja dieta była jak najbardziej zrównoważona, a sama znam się na razie tyle na jedzeniu, co nic. Będę wdzięczna za odpowiedź, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po odebraniu wyników, z przerażenia nie jadłam praktycznie niczego z tej czarnej listy przez pół roku chyba. Potem zdarzało mi się i do tej pory zdarza jeść produkty z tej najsłabszej grupy, byle nie za często. Średniej grupy staram się nie jeść, zdarzyło mi się może kilka razy przez te dwa lata z hakiem. Te najgorsze to u mnie pszenica i jajka i tych nie jem w ogóle. Nie sądzę żeby były mi potrzebne, ponieważ bez nich czuje się znacznie lepiej.

      Usuń
    2. Jeśli chodzi o lekarzy to mnie rozśmieszyłaś. Na początku powiedziałam o diecie gastrologowi, który mnie leczył na zespół jelita drażliwego. Jego reakcja była tak agresywna, że więcej do niego nie poszłam. Na moją informację że po zmianie diety mogłam odstawić leki powiedział tylko: No, to jeszcze zobaczymy, niech pani poczeka. Reakcje innych lekarzy były równie paranoiczne, lub mocno lekceważące, więc staram się od tej pory od lekarzy trzymać z daleka. Z dietetykiem nie konsultowałam się, ponieważ żadnego nie znam, ale większość trzyma się głównego nurtu, który uważam za chybiony. Najbardziej sprawdził się w tym wszystkim mój zdrowy rozsądek i umiejętność logicznego myślenia więc tego się trzymam. Staram się jeść jak najbardziej różnorodnie, ale głównie warzywa i owoce, a potem wszystko inne, u mnie to się sprawdza. Staram się coś tam czytać o dietach od strony teoretycznej, ale wiem, że nikt nie będzie wiedział o mnie samej i moim organizmie tyle co ja, i nikomu nie będzie zależeć bardziej niż mnie na moim zdrowiu. I tak naprawdę najgoręcej polecam właśnie to - wierzyć w siebie i zaufać swojej intuicji :)

      Usuń
    3. Po pewnym czasie, ciało samo mówi czego potrzebuje a dieta przestaje być jakimkolwiek problemem. Pozdrawiam gorąco, Dominika

      Usuń
    4. Dzięki wielkie za odpowiedź :) Byłam dość sceptycznie nastawiona, bo na razie w moim otoczeniu nie znam nikogo, kto miał takie problemy zdrowotne, jak ja i całkowicie musi zmienić sposób odżywiania, tak jak ja teraz. Choć z drugiej strony wiem, że nie robiłam testów dla żartów, tylko z konkretnych powodów. No i koniec z jedzeniem na mieściea, a rozpocznie się czytanie wszystkich etykietek.. Nie zdawałam sobie sprawy, jak wiele glutenu było w moim życiu (w pierwszym dniu jadłam tylko ziemniaki z pomidorami, bo totalnie nic nie miałam w lodówce..)
      Jeszcze raz dzięki za Waszą kreatywność i ułatwienie początków przygody z ową dietą :)

      Usuń
    5. Zapytałam o lekarzy, bo coś mi mówiło, że tak właśnie zareagowałoby większość lekarzy (choć pomysł, by zrobić takie testy nasunął mi dermatolog). I o dziwo, większości osobom, które spotkałam przy robieniu testów zasugerował to dermatolog. Chyba jedyni wiedzą, że to istnieje.
      Pozdrawiam,
      Ola

      Usuń
    6. Większości osób w dzisiejszym świecie przydałyby się takie testy i zmiana odżywiania, niestety uwierzyć w tę potrzebę są w stanie jedynie osoby zmuszone do tego przez niekończące się problemy ze zdrowiem. Ja też spotkałam lekarza wiedzącego że dieta jest potrzebna ale to było już duuużo później. Etykietki tez nauczyliśmy się w domu czytać dokładnie i to nam też uświadomiło jak mało jest jedzenia w dzisiejszym sklepowym jedzeniu. Natomiast co do jedzenia na mieście, to okazało się że są takie miejsca gdzie można się dowiedzieć co się je i wybrać coś zupełnie odpowiedniego. także nie z wszystkich przyjemności trzeba rezygnować :)

      Usuń
  9. ze tez ja nie znalazlam Was wczesniej! super blog i przepisy!

    OdpowiedzUsuń
  10. test nietolerancji pokarmowej pozwolił mi określić, że moje ciało nie jest w stanie trawić glutenu oraz laktozy, a ja przez prawie 10 lat piłem codziennie kawę z mlekiem zagryzając ciastkiem ze sklepu. Często lekceważyłem objawy nietolerancji, do badań namówił mnie kolega. Zmiana diety zmieniła też moje życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze że tylko przez 10 lat. Ja mam za sobą dwadzieścia parę lat ciastek, mlecznych sklepowych deserków i glutaminianu sodu :(

      Usuń
  11. Bardzo ciekawy artykuł. Choć muszę przyznać, że trochę mnie przeraził. Na razie wykryto u mnie nietolerancję laktozy, ale to było kilka lat temu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie zawsze najbardziej męczyła nietolerancja pokarmowa testy robiłem w kilku miejscach i za każdym razem stresowałem się tak samo. Na szczęście mam już spokój, bo ostatnie wyniki wyszły rewelacyjnie! Laboratorium mocno polecam!

    OdpowiedzUsuń