CZY WARTO?

Ponieważ minęło już wystarczająco dużo czasu od kiedy zmieniłam w sposób radykalny mój sposób żywienia, potrzeba mi jakiegoś małego podsumowania. Czy było warto podejmować tę walkę? Czy profity przewyższają trud samodzielnego gotowania od podstaw i opierania się pokusom?

DLACZEGO DIETA
Musiał niestety być do tego bodziec, zdrowotny. I to nie byle jaki, na tyle mocny, żeby środki były radykalne, żadnych półśrodków. Nikomu podobnych bodźców nie życzę. Ale widać tak musiało być. Żałuję tylko że tak późno, gdybym wcześniej wiedziała jaki będzie mieć to wpływ na moje zdrowie, gdybym spróbowała, podobne bodźce nie byłyby mi w ogóle potrzebne. 
Więc najpierw był impuls, z wielkim trudem ale dużą motywacją przestałam jeść byle co i zaczęłam sobie gotować, a potem mi się to po prostu spodobało. To jest fajna zabawa, nawet jeśli czasem trochę brakuje czasu.

NA CZYM SIĘ OPARŁAM
  • Po pierwsze odrzuciłam wszystkie mocno przetworzone produkty, te które składają się z wszystkiego tylko nie z tego co mają w nazwie. Bez glutaminianu sodu, spulchniaczy, przeciwutleniaczy - żadnych sztucznych ciastek, wędlin, serków, jogurtów, kupnych przetworów, białego cukru.
Potem przeczytałam mnóstwo książek, zrobiłam sobie testy na nietolerancje pokarmowe i zgodnie z nową wiedzą o jedzeniu i o sobie, mozolnie dostosowałam do niej swoje menu.
  • Odrzuciłam pszenicę i żyto, w zasadzie wszystkie glutenowe zboża, ale też kukurydzę i ryż. Dotyczy to też miksów mąk bezglutenowych, zawierają spulchniacze i sporą ilość jakichś tajemniczych E. Tym samym pozbawiłam się możliwości kupowania chleba i ciastek w sklepie, ale też odkryłam że można bez nich żyć i to nawet całkiem przyjemnie. Teraz zaczyna się powoli mówić o tym, że gluten jest niezdrowy, pszenica szkodliwa, że zboża zakwaszają organizm, sporo ludzi odkrywa swoje w tym temacie nietolerancje. Pozostałe zboża staram się ograniczać, nie są podstawą mojego jedzenia, tylko dodatkiem.
  • Odrzuciłam jajka, mój organizm ich nie toleruje w znacznym stopniu. To pokrywa się zresztą z najczęściej występującymi alergiami. Mogłabym pewnie jeść przepiórcze i czasem to robię, ale raczej od święta, są małe i upierdliwe w obróbce.
  • W dużej części nie jem nabiału - żadnych żółtych ani białych serów, jogurtów. Mleka i masła (częściej ghee) używam tylko sporadycznie do wypieków, czasem jem sery owcze albo kozie. Bardzo rzadko kupuję sery pleśniowe do których mam słabość, chociaż nie powinnam. Według niejednej teorii dietetycznej krowie mleko wcale nie jest dla nas tak dobre, dlaczego tyle małych dzieci po prostu go nie toleruje?
  • Nie jem wieprzowiny ani kurczaków - to moje nietolerancje, ale też pokrywają się częściowo z dietetyczną wiedzą - wieprzowina to tłuste i niezdrowe mięso. Zresztą mięso jadam bardzo rzadko. Częściej ryby ale nie te hodowlane - raczej łosoś lub dorsz.
  • Jem w bardzo dużych ilościach warzywa i owoce, to jest moja podstawa. Tylko z wyjątkiem psiankowatych - pomidora, papryki i ziemniaków, na które bardzo konsekwentnie wyszły mi nietolerancje.
  • Używam również sporo olejów ale tylko nierafinowanych, jem wszystkie orzechy poza ziemnymi, które zresztą orzechami nie są.
  • Nie używam białego cukru, tylko trzcinowy, miód, syrop z agawy, ksylitol. Ale w ogóle staram się z cukrem nie przesadzać.
Ta dieta układa się dla mnie w pewną logiczną całość. Moje nietolerancje pokarmowe nie są przypadkowe - to nie jest słabość mojego organizmu, to jego zdrowy rozsądek, który bardzo konsekwentnie mówi, że nie chce mieć do czynienia z żadnymi najbardziej popularnymi produktami wysokoprzemysłowego rolnictwa.
A co z faktem, że w jadłospisie naszego świata właśnie te produkty występują głównie? 
No własnie to jest przewrotność naszej cywilizacji i stąd pewnie wiele problemów z jakimi się borykamy.

JAKIE SĄ PROFITY
  • w miesiąc po rozpoczęciu diety przestałam brać leki na żołądek i jelita - a miałam stwierdzony zespół jelita drażliwego. Do tej pory te leki nie są mi potrzebne, chociaż lekarz przepowiadał mi inną przyszłość.
  • od roku przeziębiłam się tylko raz, trwało to dwa dni, bolało mnie trochę gardło, zero kataru i kaszlu. Wcześniej przeziębiałam się kilka razy w roku i trwało to tydzień lub dłużej - katar, ataki kaszlu, ból głowy, osłabienie.
  • zapomniałam o bólu głowy, nie pamiętam gdzie mam ibuprom jeśli w ogóle go mam. Od dzieciństwa miewałam migreny, czasem nawet z aurą. Co najmniej raz w miesiącu bolała mnie głowa tak, że musiałam brać mocniejsze leki przeciwbólowe - pyralgin albo kilka ibupromów.
  • ze zdumieniem odkryłam, że potrzeba mi mniej snu i budzę się wcześniej, przytomna i zazwyczaj w dobrym humorze.
  • poprawiła mi się cera, przestały robić się wypryski, nie pojawiają się też afty w ustach, co wcześniej mi się zdarzało.
  • nie było to w ogóle moim celem, nigdy nie miałam nadwagi, nigdy się nie odchudzałam, nie ograniczałam ilości jedzenia, ale po rozpoczęciu diety stopniowo schudłam około 8 kilogramów, po czym waga się zatrzymała i nie mam żadnych jej wahań (BMI 20 - czyli prawidłowa waga).
  • znikła mi zrogowacona skóra na łokciach, którą miałam całe życie - teraz dopiero wiem, że jest to rogowacenie mieszkowe skóry i jest ono jednym z podstawowych objawów nietolerancji pszenicy
  • poprawił się znacznie stan i wygląd moich zębów, praktycznie znikł osad i kamień uprzednio ciągle się tworzący pomimo regularnego usuwania, a przebarwienia zbladły.
To jest wyraźny dowód na to, że czasem warto zaryzykować i spróbować czegoś innego niż tony tabletek - od bólu głowy, na niestrawność, na przeziębienie, na odchudzanie, na florę jelitową. Nie zwracałam wcześniej uwagi na to jak dużo tabletek biorę, wydawało mi się że to normalne, że czasem człowieka coś boli bo tak już po prostu jest.
Myślę, że każdy może spróbować we własnym zakresie, niekoniecznie tak radykalną dietę, wystarczy na początek po prostu odwrócić proporcje tego co się je, żeby na własnej skórze doświadczyć różnicy.
I wtedy już raczej nie ma powrotu.

Dominika

15 komentarzy:

  1. Dieta ma bardzo duży wpływ na nasze zdrowie i samopoczucie. Ludzie nie zdają sobie z tego sprawy i bagatelizują wątek odżywiania. A ja jestem przekonana, że większość chorób tego świata bierze się właśnie z nieprawidłowego żywienia. Przy czym ludzkość po prostu uważa to za żywienie prawidłowe, przez co nie widzi związku pomiędzy chorobą a np. krowim mlekiem który nie koniecznie jest dla niego stworzony...
    Pozdrawiam i życzę wszystkiego co najlepsze.

    OdpowiedzUsuń
  2. witam
    dzisiaj was znalazłam, bo właśnie próbuję rozstać się z pszenicą. Alergie u dzieci (AZS) i moje niestrawności już sprawiły że pozbyłam się z kuchni mnóstwa śmieci, ale widzę że to jeszcze nie koniec zmian. Chętnie skorzystam z waszych przepisów. Pozdrawiam Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno rozstanie się z pszenicą albo nawet tylko jej ograniczenie zrobi różnicę. Z moich doświadczeń wynika że nawet osoby nie mające nietolerancji glutenu ani pszenicy mogą odnieść korzyści z jej ograniczenia, choćby w postaci spadku wagi.

      Usuń
  3. A jakie konkretnie testy na nietolerancje pokarmowe robiłaś i ile one kosztują? W jakim mieście je robiłaś? Zastanawiam się sam nad ich wykonaniem, ale mam wątpliwości, czy warto...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robiłam test FOOD DETECTIVE w klasie IgG, standardowy, na 58 chyba produktów - kosztuje około 500 zł, zależy gdzie go kupisz lub zrobisz, można nawet po kupieniu zrobić go samodzielnie chociaż ja się na to nie zdecydowałam. Mieszkam w Łodzi. Uważam że warto, ja na przykład nie wpadłabym na czasowe ograniczenie papryki czy kukurydzy, a przy nietolerancjach warto na jakiś czas wprowadzić całkowite odstawienie, dopóki jelita się nie wyleczą.

      Usuń
  4. Dzięki, a w jakiej konkretnie placówce wykonywałaś ten test? Być może w Krakowie też istnieje oddział?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, ja robiłam w małym prywatnym gabinecie hydrokolonoterapii, absolutnie lokalnym. Ten test można kupić w aptekach i zrobić samodzielnie, na stronie internetowej znajdziesz wykaz miejsc gdzie możesz kupić. Ale zorientuj się bo są też teraz inne testy w podobnej cenie, ktoś mi pisał o IMUPRO, nawet większy wybór. W Krakowie na pewno jakieś miejsce się znajdzie, więcej niż w Łodzi.

      Usuń
  5. Dominiko, jestem Ci ogromnie wdzięczna za stworzenie tego bloga. Ze względu na problemy zdrowotne (m.in. hormonalne), musiałam zacząć unikać glutenu, mleka krowiego i produktów o wysokim IG. Dodam, że jako jedyna w domu, więc sama muszę sobie gotować. Udało mi się przejść na taki sposób żywienia właśnie dzięki Twojemu blogowi. Sukcesywnie przyrządzam posiłki z Twoich przepisów, uważając jeszcze tylko na IG (dziś np. brukselka z migdałami ;) i udaje mi się całkiem łatwo wytrwać, a nawet takie jedzenie bardzo mi smakuje.
    Jeszcze raz dziękuję i z niecierpliwością czekam na kolejne przepisy.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie mi miło, dziękuję za dobre słowa. Kolejne przepisy będą regularnie, albowiem nie zamierzam się rozstawać z takim jedzeniem, nawet jeśli jak ostatnio brakuje mi czasu. Życzę wytrwałości, bo warto!!! Pozdrawiam

      Usuń
  6. hej,
    właśnie w tym tygodniu rozpoczęłam drastycznie moją dietę, przyczyną były stałe problemy ze skórą no i nadczynność. Na razie odrzuciłam gluten i nabiał. Czuję się lekko i tak jakbym miała więcej energii a to dopiero parę dni. Co prawda śliniłam się trochę na widok żółtego sera który uwielbiałam ...ale oparłam się pokusie. Szukam inspiracji do gotowania w nowym zdrowym stylu na necie i bardzo się cieszę że trafiłam na twój blog dosłownie przed sekundami... :)
    Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.
    Twoja imienniczka...Dominika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z dłuższej perspektywy mogę powiedzieć, że moje problemy z cerą zniknęły bezpowrotnie, a im dłużej tym lepiej. Życzę powodzenia :)

      Usuń
  7. Witam,
    Tak czytam o tej diecie bezglutenowej + wyłączenie nabiału + wyłączenie ryżu i kukurydzy + wyłączenie kurczaka i wieprzowiny. Więć wydaje mi sie że poza warzywami i owocami nic nie jesz... dieta bezglutenowa jeszcze z wyłączeniem produktów mlecznych to praktycznie należy spać w sadzie , i oczywiście nie pracować bo wybranie samych produktów z wyłączeniem tego wszystkiego to praktycznie niemożliwe - przy zarobku minimalnej krajowej nawet nie ma co się w to bawić....
    Możesz napisać w takim razie co jesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały blog jest dokładnym opisaniem tego co jem i nie wydaje mi się żeby był jakiś ubogi, jest na nim w tej chwili około 400 przepisów. Po prostu jem bardzo mało gotowych produktów ze sklepu, co już znacznie zmniejsza koszt wyżywienia. Kasza jaglana, kasza gryczana to naprawdę nie jest jakiś powalający koszt, inne droższe wynalazki jak quinoa mogą stanowić tylko dodatek. Mięso jem - indyk, podroby, wołowina, to mało? A warzyw i owoców jest taka mnogość, że nie sposób się znudzić. Dodajmy do tego orzechy i mogę się założyć że przeciętny zjadacz chleba, sera i wędlin żywi się znacznie monotonniej niż ja. Największym problemem nie są pieniądze tylko ilość poświęconego czasu na gotowanie, bo oczywiście łatwiej i szybciej zrobić sobie kanapkę z serem i wędliną. Wiem to, bo przez lata się tak żywiłam i naprawdę nie wyszło mi to w dłuższej perspektywie na zdrowie.

      Usuń
  8. nietolerancja glutenu test dopiero pomógł, cały czas żyłem w przekonaniu, że wszystko jest ok. Dzisiaj w mojej diecie nie ma produktów "od krowy" oraz glutenu i czuje się dobrze. Jednak zawsze brakuje mi smaku świeżego chleba, szczególnie rano, oraz często mam problem gdy idę do miasta.

    OdpowiedzUsuń
  9. Gdy byłem mały, mama zaczęła podejrzewać że źródłem moich problemów zdrowotnych może być celiakia badania tę obawę potwierdziły. Nie jest to jednak wcale takie straszne, gdy trzymam odpowiednią dietę.

    OdpowiedzUsuń