D3: SZACH I MAT

Myślałam, że akurat mnie to nie dotyczy. Przecież od ponad dwóch lat odżywiam się super zdrowo, od dwóch lat łykam regularnie tran w kapsułkach, jem ryby, wątróbkę, nie używam kremów z filtrem (nigdy ich przesadnie nie lubiłam a teraz unikam wszelkiej chemii na skórze), nie unikam słońca, a jeszcze we wrześniu byliśmy w Chorwacji i wygrzewaliśmy się do oporu.

A jakże, dotyczy, okazało się przypadkowo. Znajoma zrobiła sobie badanie poziomu witaminy D. Wyszło rozpaczliwie nisko, opowiedziała mi o tym, jako że żywo się takimi tematami interesuję. Trochę jednak ten wynik zbagatelizowałam, z wyżej wymienionych powodów. Ale że miałam w planie kilka innych badań, zrobiłam i to, choć bardzo tanie nie było. 
Według otrzymanej karteczki stężenie prawidłowe zawiera się w granicach 30-100 ng/ml. U mnie widniało 6,8!!!

Teraz dopiero, trzymając nerwowo karteczkę w ręku, przeczytałam w internecie, że lekarze biją na alarm, około 90% ludzi w Europie Środkowej i Wschodniej ma spore niedobory witaminy D, niedobory mają nawet małe dzieci. Zaleca się podawanie witaminy D już niemowlętom. 
Wcześniej te informacje jakoś do mnie nie docierały, choć oczywiście wiedziałam że poziom tej witaminy jest ważny.
Oczywiście apele lekarzy to jedno, a praktyka to drugie. Badanie nie należy do najtańszych, kosztuje około stu złotych, więc nie sądzę żeby lekarze rodzinni zalecali masowo swoim pacjentom takie badanie, i pewnie niewielu osobom samorzutnie przyjdzie taki pomysł do głowy.

Co ja na ten temat w świetle otrzymanego wyniku myślę:
Niedoszacowujemy czasu jaki przebywamy w zamkniętych pomieszczeniach. Miejski i biurowy tryb pracy większości z nas, poruszanie się wszędzie samochodem, bardzo ograniczyło czas w jakim przebywamy na świeżym powietrzu.
Dodatkowo klimat robi swoje, słońca po prostu mamy za mało, zwłaszcza w porze zimowej. No a kiedy już mamy szansę tego słońca trochę zażyć, wtedy smarujemy się kremem (ostatnio modne coraz wyższe filtry) w obawie przed tak nagłośnionym rakiem skóry.
Ryby są tematem kontrowersyjnym, bo wiadomo, mają dobre tłuszcze i witaminę D, ale też słuszną ilość rtęci, nie wiadomo co lepsze. Wątróbkę nie każdy lubi, a nawet jak lubi (jak ja) to przecież nie je jej codziennie a raczej nawet nie raz w tygodniu.
Co do mojego tranu w kapsułkach (który jak byłam przekonana zawiera wystarczającą ilość witaminy D), to teraz dopiero przeczytałam tabelkę na opakowaniu, w jednej kapsułce zawiera się dokładnie 2% dziennego zapotrzebowania na witaminę D. Musiałabym chyba zjeść na raz całą buteleczkę, a nie te nędzne 2 kapsułki dziennie!!

Dlaczego witamina D jest tak ważna:
W skrócie, bo każdy może to w prosty sposób znaleźć sam, brak witaminy D to krzywica, próchnica, osteoporoza, słaba odporność, kiepska praca układu nerwowego i mięśniowego. Wspomniano też o cukrzycy i nowotworach. Jak dla mnie wystarczająco, żeby uznać temat za ważny.

Dlatego polecam jednak zrobić sobie to badanie, nic tak nie mobilizuje jak własny niepodważalny wynik na karteczce (który raczej nie będzie optymistyczny, jestem o tym przekonana). Dopóki człowiek nie ma napisane czarno na białym, lenistwo umysłu często prowadzi go na manowce. Kilka cyfr tworzących zdecydowanie zbyt niską liczbę naprawdę działa otrzeźwiająco.

Dominika

UPDATE:
Po 5 miesiącach brania witaminy D w dawce 1000 j.m. dziennie zrobiłam ponownie badanie. Tym razem wyszło 26,5 ng/ml. Z 6,8 na 26,5 w ciągu 5 miesięcy. Jestem w miarę zadowolona, suplementacja działa, choć działa wolno. Miałam obawy po przeczytaniu różnych materiałów na ten temat, że przyjęta przeze mnie dawka może okazać się zbyt mała na jakiekolwiek zmiany. Ale zmiana na lepsze jest, choć dalej można sporo poprawić, to jeszcze jest lekko poniżej normy, a ja dążę do poziomu ponad 50 ng/mol, wg informacji zawartych w bardzo przyzwoicie na ten temat napisanym materiale na stronie Akademia Witalności. Ponieważ nie zależy mi na czasie, nie będę się mocniej faszerować kapsułkami, pozostanę przy dotychczasowej dawce. Przewiduję, że jeszcze około pół roku suplementacji przede mną. Czyli jak widać nie jest to sprawa, którą można nadrobić w 5 minut. Albo jeśli komuś bardziej się spieszy, to trzeba brać znacznie większe dawki - w tym kontekście 5000 j.m. nie wydaje się już tak abstrakcyjne, teoretycznie można by wtedy z poziomu 6,8 dojść do 50 w około 2 miesiące.

UWAGA:
Podane przeze mnie zakresy normy dotyczą poziomu określonego w ng/ml. Wyniki mogą być podawane również w jednostkach nmol/l i wtedy zakres referencyjny jest inny!! Trzeba na to zwracać uwagę.

20 komentarzy:

  1. jest jeszcze inna sprawa...bez odpowiedniego poziomu wit D,wapn wchlania sie slabo...wiec np. matki karmiace bedace na diecie bezmlecznej,suplementujace eapn,musza zadbac tez o wit D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No myślę że każdy powinien o tę witaminę zadbać, matki na diecie mlecznej również. Pewnie dlatego zalecenia są żeby podawać witaminę D niemowlętom - matki z niedoborem D rodzą dzieci z niedoborem.

      Usuń
  2. już od dawna zastanawiam się nad suplementację wit. D, wolałabym nie z tabletek ale inaczej się chyba nie da

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie widzę za bardzo innej możliwości niż tabletki. Według mnie z jedzenia nigdy nie uda się tyle wycisnąć. Na słońce można się wystawiać latem, a zimą co?

      Usuń
  3. hura! mam w domu tabletki na mocne kości, w składzie wit. D3 (5 mikrogramów - 100% zalecanej dawki dziennie), kurację zaczynam już dzisiaj :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanowiłabym się nad większą dawką. Pół roku temu przez trzy miesiące brałam 10 mikrogramów dziennie. Jak widać nie przyniosło to specjalnego rezultatu. Wikipedia mówi: "FDA zaleca spożywanie 10 µg (400 j.m.) witaminy D na dobę u dzieci powyżej 4 r.ż. i dorosłych (przy diecie zawierającej 2000 kcal". Czyli 10 mikrogramów byłoby bezpiecznie, chociaż u mnie niewiele to dało. Ja w tej chwili biorę 25, za dwa miesiące powtórzę badanie poziomu.

      Usuń
    2. ja zamierzam przez kilka dni brać po dwie tabletki (czyli 10 µg) później pomyślę co z tym zrobić, zależy jakie będzie moje samopoczucie

      Usuń
  4. Witam.
    Niedobór witaminy D jest ścisle związany z chorobą nazywaną tężyczką utajoną. Sama od ponad pół roku zmagam się z tą przypadłością. Jestem pod ścisłą kontrolą neurologa. Radzę się do takowego wybrać i wykonać próby tężyczkowe (niestety badanie drogie tak samo jak badanie poziomu wit. D). Po ponad pół roku zażywania Wit D. (lek o nazwie Alfadiol) poziom wit D u mnie wynosi nieco ponad 10 :() Zwykłe suplementy nic nie dają, radzę wybrać się do specjalisty i zacząć walczyć z tym niedoborem. Tężyczka utajona ma olbrzymi wpływ na funkcjonowanie organizmu i komfort życia. Może powodować stany depresyjne, spadki nastroju, nerwowość, bolesne skurcze i drgania mięśni. Jest chorobą, która często ujawnia się u młodych, dość aktywnych kobiet. Wszystko zaliczyłam i zaliczam na własnej skórze. Dodatkowo w moim przypadku boleśnie odczuwam wpływ tężyczki na migreny, które pod jej wpływem są nasilone.Niestety tężyczka nie jest chorobą samą w sobie, a odbiciem innego schorzenia atakującego nasz organizm. W moim przypadku ciągle nie zdiagnozowanego. Życzę powodenia i dużo zdrowia.
    Od dziś czytelniczka - Paula.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za informację. Ja akurat dobrze wiem co mogło spowodować u mnie niedobór witaminy D. Niedobór może (choć nie musi) być związany z boreliozą z którą od jakiegoś czasu walczę, więc u mnie podstawowy problem jest już zdiagnozowany a powtórne badanie poziomu witaminy niedługo zrobię. Życzę szybkiego wyjaśnienia istoty problemu i powrotu do zdrowia.

      Usuń
  5. Trochę to trwało, ale zrobiłam sobie badanie na poziom wit D, o czym po raz pierwszy przeczytałam właśnie u Ciebie. Dodatkowo zaczęłam zgłębiać temat i trafiłam na ciekawą stronę , zainteresowanym polecam https://kefir2010.wordpress.com/2014/02/06/90-polakow-ma-krytyczne-niedobory-witaminy-d-jak-ja-dawkowac/ . Pozdrawiam fanka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie dojrzewam do powtórzenia badania, żeby sprawdzić czy są jakieś efekty suplementacji. Biorę 1000 IU dziennie, w świetle poleconej przez Ciebie strony to może być mało :(

      Usuń
  6. Moje badanie, które zrobiłam to: 25 (OH) witamina D, bo tylko takie należy zrobić, kosztowało 45 zł. Mój wynik to 22,0 nmol/l przy zakresie 55,0-125,0 ( Ty swój wynik musisz pomnożyć przez 2,5 bo masz wykazany w ng/ml). Zakupiłam dwa opakowania D-Vitum forte 2000 j.m. Biorę jedną kapsułkę dziennie w dawce 2000. Po 2 miesiącach ponowię badanie. Wszystkie te działania były podyktowane troską o własne zdrowie, bo ilość chorób wynikających z niedoboru wit D jest porażająca.Takiego niepokoju nie wykazał lekarz, wręcz podszedł do tego tematu sceptycznie, ale skoro zrobiłam wynik i kupiłam wit D, to mam ją użyć a sam polecił Vitrum Calcium + Vitaminum D3, a według mnie to za mała dawka wit D. Pozdrawiam fanka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już się zbieram żeby powtarzać badanie, tylko jakoś nie mogę dotrzeć do laboratorium rano, chociaż mam tuż obok :)

      Usuń
  7. Ja biorę 5000 i dwa miesiące skoczyło z 20 na 39 :) ale podobno najlepsza Wit d3 to jest w kroplach, a nie w tabletkach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, ale ja już mam te kapsułki, dużą ilość, to je biorę :)

      Usuń
  8. Badanie zrobiłam 1,5 roku temu i wyszło ok 6 czy 8. Wynik widziało kilku różnych lekarzy, wszyscy zlekceważyli wręcz pytali czy nie mam na co pieniędzy wydać. To nauczyło mnie, że nie chodzi się do lekarza z wynikami badań, które sama sobie robię. Nie wiedziałam jednak, że tak duże szkody powoduje niedobór D. Jaką D bez recepty polecicie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja biorę po prostu czystą wit.D3 (cholcalciferol), bez żadnych dodatków i cudów typu "mocne kości" itp, dawka 1000jm. Ja biorę akurat Solgar ale to przypadek, mam ją tanio. Do lekarzy staram się nie chodzić a jak już potrzebuję to staram się z nimi nie rozmawiać :). Jest oczywiście kilka wyjątków ale moja lekarka rodzinna do nich nie należy.

      Usuń
  9. Mój poprzedni wpis u Ciebie był 09-06-2014 wówczas wynik to 22,0 nmol/l, teraz zrobiłam ponownie badanie i wynik to 90,3 nmol/l. Czy słyszałaś o zjawisku określanym jako „paradoks wapnia”? Polega na tym że zamiast do kości i zębów wapń trafia do tkanek miękkich, powodując zwapnienia narządów i płytki miażdżycowej.Gdy zabraknie nam innej witaminy rozpuszczalnej w tłuszczach, a mianowicie witaminy K, której dziennie osoba dorosła potrzebuje ok. 4 miligramy (RDA= 75mcg). Ja o tym nie wiedziałam i nie brałam. Tutaj przeczytałam o K2 pierwszy raz http://naturopatia-sanatum.blogspot.com/2013/09/co-musisz-wiedziec-jesli-zazywasz.html. Pozdrawiam fanka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, słyszałam, od trzech miesięcy oprócz witaminy D, biorę również K2 a w najbliższych dniach po raz trzeci będę sobie badać poziom witaminy D.

      Usuń
  10. W okresie wiosennym lub letnim, albo tak jak teraz mamy wczesną, słoneczną jesień, uzupełnienie zapotrzebowania na tą witaminę może odbywac sie naturalnie - spacery za dnia po słońcu itp. Gorzej jak nadejdą bardziej pochmurne dni. Wtedy przydają się suplementy. W każdym razie nie można lekceważyć zapotrzebowania na tą witaminę: http://www.jestemfit.pl/artykuly/suplementy/witaminy-skuteczna-ochrona-przed-choroba.

    OdpowiedzUsuń