Bez bobu latem nie mogę się obejść. Pyszny jest tylko ugotowany, z dobrym olejem lub oliwą, solą i pieprzem. Ale jakaś odmiana od czasu do czasu by się przydała. Ze znalezieniem alternatywy miałam olbrzymie trudności. Bo jeszcze przyznam się do jednej rzeczy: nienawidzę bobu obierać ze skórki - a niestety większość przepisów obieranie bobu zakłada. W końcu znalazłam prostą i pyszną odmianę w książce.
... czyli kuchnia pełna wyzwań - bez konserwantów, glutenu i różne inne bez - od jedzenia do zdrowia
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bób.... Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bób.... Pokaż wszystkie posty
niedziela, 1 lipca 2018
poniedziałek, 7 lipca 2014
OBIAD Z RESZTEK
W absolutnej niemocy, po ciężkiej i wyczerpującej pracy, popełniłam taką oto obiadową sałatkę, z tego co leżało w lodówce i wołało o pomoc. Rzodkiewki już były nie do zjedzenia na surowo, zmiękły i oklapły a kalarepka sucha i trochę zdrewniała. Bób też już wołał o zmiłowanie. No i jak zwykle sałatka wyszła rewelacyjna. Pomimo ponad dwóch lat spędzonych w kuchni cały czas mnie zdumiewa jak pyszne może być takie proste jedzenie. Cały weekend się nią żywiłam, a i Adam się załapał.
środa, 25 września 2013
OSTATNIA ZIELONA SAŁATKA LATA
Bardzo prosta, ale też smaczna i dość sycąca. Pierwszy raz udało mi się ugotować bób i nie zjeść go od razu, tylko wykorzystać do jakiejś potrawy. Bazowy przepis znalazłam w Kwestii smaku. Pewnie to już ostatnia letnia sałatka, wraz z obniżaniem temperatury na zewnątrz, wzrasta u mnie chęć podwyższania temperatury wewnętrznej, czyli pieczenia i gotowania. Nawet o ciastkach zaczynam znowu myśleć, pierwszy raz od dobrych kilku miesięcy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)