Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tofu.... Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tofu.... Pokaż wszystkie posty

środa, 12 czerwca 2013

SŁODKIE KULKI SEROWE BEZ SERA

Polubiłam tofu od kiedy zaczęłam przyrządzać je sama. Wcześniej jadłam je zawsze niedoprawione, smakiem przypominające rozmoczoną tekturę. W słodkich daniach tofu bardzo dobrze udaje biały ser, trzeba je tylko dobrze doprawić i koniecznie zakwasić - cytryną, kwaskowatymi owocami. Robiłam już sernik z tofu - pyszny, dodawałam tofu do ciast też z dobrym efektem. A dziś deser z tofu bez pieczenia, za to z dużą ilością różnych składników - amarantus, użyta przeze mnie po raz pierwszy mąka kokosowa, migdały i owoce. Bardzo spodobała mi się mąka kokosowa - delikatna, z lekkim tylko posmakiem kokosa. Kulki mają delikatny serowo-owocowy smak. Przepis wyjściowy znalazłam tutaj - chociaż paradoksalnie moje tofu było innej firmy.

piątek, 7 czerwca 2013

ZAPIEKANKA KALAFIOROWA - bezglutenowa, wegańska

Wilgotna i soczysta zapiekanka ale zrobiona bez użycia mleka i śmietany. Bez mąki też, czyli tak jak lubię. Sos do zapiekanki pożyczyłam z bloga arbuzowedaiquiri, gdzie jest wykorzystany do zapiekanej dyni i soczewicy (też pyszne - wypróbowałam). Jest to niezły sos do zapiekania dowolnych warzyw. U mnie wystąpił kalafior, miałam już od dawna ochotę na taką jego postać. Po raz pierwszy użyłam też kupionych kiedyś dawno płatków drożdżowych. Odstały na półce, ale teraz chyba już długo nie postoją, rzeczywiście mają serowy smak, mogą świetnie zastąpić parmezanową posypkę.

piątek, 19 kwietnia 2013

BROWNIE - bez glutenu, jajek, mleka (wegańskie)

Moje pierwsze i to zupełnie dosłownie, bo nigdy wcześniej nawet nie jadłam brownie. Nie bardzo więc wiedziałam czego się spodziewać, chyba wydawało mi się że może to być coś w rodzaju bardziej mokrego murzynka. Myliłam się!!
To jest naprawdę ciasto, które smakuje czekoladą. Jest absolutnie pyszne i nie można go zjeść dużo, mały kawałek wystarczy. Co jest ogromną zaletą, bo ma się je na dłużej :)
Jedyna jego wada to bardzo wysoka zawartość cukru, ale umówmy się że nie trzeba go przecież piec codziennie.
Ponieważ nie miałam wcześniejszych doświadczeń z brownie, skompilowałam sobie swój przepis  z dwóch innych: z blogów Jadłonomia i Manifest Vegan. Pierwszy miał tę zaletę, że był z czekoladą a nie z kakao i wyglądał pysznie, a drugi był bezglutenowy i zawierał tofu, które chciałam wykorzystać. Czy wyszło prawdziwe brownie nie umiem stwierdzić, ale miało chrupiącą skórkę, którą podobno powinno mieć i wilgotny czekoladowy środek. 
No i było absolutnie rewelacyjne.

sobota, 30 marca 2013

PLACKI Z PULPĄ WARZYWNO-OWOCOWĄ - bez glutenu, jajek i mleka

Wymyśliłam sposób wykorzystania pulpy warzywno-owocowej po produkcji soku. Ponieważ pulpa była mocno słodka bałam się wersji wytrawnej, postawiłam więc na bezpieczną wersję słodką. Muszę przyznać że byłam zdumiona, to jedne z najpyszniejszych słodkich placków jakie jadłam. Uważam, że można je zrobić, używając zamiast pulpy startych warzyw i owoców. Pewnie wystarczy wtedy nie dodawać mleka, lub dodać mniej.
To pierwszy przepis dla którego podaję popularne zamienniki, dla osób bez żadnej diety (Beata, specjalnie dla Ciebie), z wykorzystaniem łatwo dostępnych składników.

niedziela, 3 marca 2013

SZARLOTKA NA CZTERY RĘCE (TYLKO DLA DOROSŁYCH)

Po długich, długich namowach udało mi się przekonać Dominikę do wspólnego gotowania. To miała być szybka szarlotka, która przekonałaby mnie, że pieczenie ciast to nic strasznego. Komplikacje zaczęły się już na etapie ustalania co mam w domu. Miałam niewiele, w dodatku się rozchorowałam i jechanie do sklepu odpadało (zresztą nawet jeślibym pojechała, to gdzie w niedziele znalazłabym niesiarkowane rodzynki?). Dominika pojawiła się uzbrojona w młynek, rodzynki, migdały i przystąpiłyśmy do dzieła. Ale na wstępie oznajmiła, że sama kasza jaglana nie wystarczy, bo się nie sklei. Znalazłam resztki kaszy gryczanej. I zaczyna się pokaz, że ręczne mielenie to igraszka. Dominika oczy to wybałusza, to mruży, sapie, wzdycha, krzesło pod nią trzeszczy.  Nooo... niezłe to mielenie, myślę sobie. I niby to kurtuazyjnie proponuję, że pomogę.

poniedziałek, 10 września 2012

TOFU PO RAZ PIERWSZY

Do tej pory jakoś w swoich kulinarnych przygodach omijałam soję, a co za tym idzie tofu. Ponieważ kilka razy jadłam tofu fatalnie przyrządzone, o smaku i konsystencji namoczonej tektury, wydawało mi się, że trzeba jakichś niesamowitych umiejętności, żeby je przyrządzić dobrze.
No ale znalazłam przepis u Szpinakowej wróżki, który wyglądał interesująco i nieskomplikowanie, intuicyjnie trochę go pozmieniałam chcąc jak najdalej odsunąć się od wspomnianego wcześniej wrażenia bezsmakowej papierowej papki.
No i udało się. Smakowo naprawdę ten deser do złudzenia przypomina sernik, a  dla mnie na pewno jest zdrowszy z racji nietolerancji mleka a tolerancji soi.
Sporo osób mleka i mlecznych przetworów nie toleruje, często nawet nie wiedząc o tym - nie ma bezpośrednich natychmiastowych objawów - to mogą być bardziej długoterminowe problemy z odpornością organizmu, częstymi przeziębieniami, infekcjami zatok, wychłodzeniem organizmu. 
Dodatkowo mnóstwo reklam w kółko nam trąbi jakie zdrowe i świetne są jogurty, serki, mleko - panaceum na wszystko, półki sklepowe wprost uginają się pod ich ciężarem i obfitością. Może jemy tego mleka w różnych postaciach po prostu za dużo, zwłaszcza że występuje ono w sklepie głównie w postaci UHT i homogenizowanej - czyli wysterylizowanej. 
Dlatego warto czasem zrezygnować z mleka i zastąpić je czymś innym. 
Wtedy taki deser z tofu jest idealnym rozwiązaniem.
Pyszny i bardzo prosty do zrobienia.