Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marchewka.... Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marchewka.... Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 września 2019

SMOOTHIE MARCHEWKOWO-POMARAŃCZOWE

Jedna z bardziej udanych i mile zaskakujących mikstur pitnych. Wyszło gęste smoothie,  dość ostre, z powodu dużej ilości imbiru i świeżej kurkumy. W celu osiągnięcia łagodniejszego smaku, należy wyżej wymienionych dodać odpowiednio mniej, ale polecam użyć świeżej kurkumy i świeżego imbiru - są zdecydowanie bardziej aromatyczne.

sobota, 24 sierpnia 2019

SEZON NA MALINY

Wybór składników nieoczywisty ale znów zadecydowały posiadane zasoby stołu i lodówki. Maliny w każdym zestawie są pyszne, z marchewką też się sprawdziły. Sporo imbiru dodałam więc najbardziej on był wyczuwalny, ale coś tak czuję, że bez imbiru też  byłoby zaskakująco dobrze.

niedziela, 10 grudnia 2017

DYNIA, MARCHEWKA, JABŁKO

Na szarą, chmurną zimę, na brak koloru, na brak słońca, na brak woli do wstania z łóżka, na ponure snucie się po domu w poczuciu bezsiły i bez uśmiechu. Na bezkresne i wszechogarniające zimno, zimno na zewnątrz i od środka, lodowate palce u nóg, skostniałe ręce i zimny nos. I ciemność przez większość doby i ciągle popadujący deszcz. I świadomość, że jeszcze dobre takie dwa miesiące przed nami. Albo trzy.
ZUPA.

niedziela, 9 kwietnia 2017

KREM Z MARCHWI I KASZY JAGLANEJ

Kremy warzywne to znakomite pożywienie, łagodne dla żołądka, rozgrzewające, lekkie. Mają tylko jedną dla mnie wadę - można je jeść bez końca i nigdy się dobrze nie najeść. Jeśli więc chcemy zapewnić naszemu posiłkowi trochę więcej kalorii trzeba coś do warzyw dołożyć. Dobrym wyborem jest kasza jaglana, po zmiksowaniu zapewni kremową konsystencję zupy i jest neutralna w smaku.
Korzystałam z przepisu bloga Na kuchennym progu, uprościłam tylko listę składników, co zapewnia możliwość zrobienia zupy bez specjalnych przygotowań.

niedziela, 4 grudnia 2016

KAPUSTA ORIENTALNIE

Mamy ostatnio na stole 4 główki kapusty, a w głowie brak na nią pomysłów. Szukam więc cały czas dań z kapusty, które nie byłyby bigosem ani kapustą z grochem (do tego trzeba kapusty kiszonej), pieczona kapusta już nam się troche znudziła. Znalazłam ostatnio poniższy przepis, na blogu vegazone i to był strzał w dziesiątkę, zajadaliśmy się tą kapustą z przyjemnością. Przepisu nie zmienialiśmy, dodaliśmy tylko więcej rodzynek, za to miód został pominięty. Pierwszy raz w życiu jadłam kapustę z cynamonem i byłam zachwycona, choć za cynamonem zwykle nie przepadam.

niedziela, 28 sierpnia 2016

MAKOWIEC MARCHEWKOWIEC

Makowiec - najulubieńsze ciasto Adama. W związku z tym co jakiś czas podejmuję próby zaspokojenia tego apetytu. Z reguły próby udane, bo smakowo makowce zawsze wychodzą pyszne. Z konsystencją bywa różnie, ale zawsze zjadamy ze smakiem. Dziś połączenie dużej ilości maku i marchewki, taka wariacja na temat tego i tego ciasta. W smaku jak zwykle pyszne. Kruszyło się troszkę, ale w prosty sposób można z tego wybrnąć, robiąc je w postaci muffinek, tak jak to już kiedyś wypróbowałam.

czwartek, 7 lipca 2016

KASZA JAGLANA ZE ZWIĘDŁĄ MARCHEWKĄ

Wypracowaliśmy sobie z Pewną Osobą taki nieładny zwyczaj, że kiedy oboje mamy dużo na głowie, to wyczekujemy kto z nas pierwszy się złamie i pójdzie wreszcie po zakupy i wreszcie ugotuje, a wtedy drugi siup! niepostrzeżenie też się naje. Nie nagabujemy się nawzajem, nie kłócimy, każdy przyczajony wyjada resztki. W trakcie ostatnich tego typu rozgrywek brałam udział w wyczerpującym weekendowym warsztacie.
Jeszcze piątek był całkiem niezły. Na warsztacie spotkałam Magdę, która przewidując intensywny wieczór przyniosła sobie zupę w słoiku. Zastosowałam taktykę totalnego zaskoczenia, przejęłam słoik i szybko wszystko zjadłam. Ten sukces niestety mnie nadmiernie ucieszył. Zaczęłam piać niczym połączenie Piotrusia Pana z królem Julianem: "Madzia doceniam, że o mnie zadbałaś, ale jutro przynieś mi zupę w termosie, bo ta niestety ci wystygła." Efekt był łatwy do przewidzenia: w sobotę od rana Magda spokojnie jadła kanapki i chociaż ją błagałam, a nawet zaczęłam się ślinić - nie dostałam ani gryza.
Trudno było, ale jakoś przetrwałam. Wróciłam po głodnym dniu do domu, dopadam do lodówki, a tam to samo, co przez cały poprzedni tydzień: twarde nieustępliwe nic.
O nieroztropne feministki, coście mi uczyniły, przez was świat zaludniają silne, pewne swego kobiety, a ja żeby przetrwać niedzielę musiałam gotować z tego, czego przez wrodzone bałaganiarstwo nie wyrzuciłam. 

sobota, 26 września 2015

ALTERNATYWNY MARCHEWKOWIEC

Jesienne ciasto kojarzy mi się z marchewkowcem. Więc zróbmy jesienny marchewkowiec ale zupełnie inaczej niż dotychczas. Ciasto jest surowe, bez pieczenia, składa się głownie z nerkowców i surowej marchwi. Można w nim wykorzystać domowe mleko migdałowe opisane w poprzednim poście. Ciasto wyszło zwarte, w smaku dość delikatne i wszystkim testerom (około 5 osób) bardzo smakowało. Nie było bardzo słodkie, więc jedliśmy je z domowymi dżemami. Wykorzystałam przepis z bloga Jadłonomia, między innymi zwiększając znacznie udział marchewki. Dodałam też olej kokosowy żeby mieć pewność co do zwartej konsystencji ciasta.

niedziela, 24 maja 2015

MARCHEWKA CURRY

Chociaż ostatnio robi się coraz cieplej na zewnątrz, mnie wzięło na smaki ostrzejsze i bardziej rozgrzewające. Z podobnym zestawem przypraw robię ostatnio wszystko, warzywa, zupy, zestaw zawsze się sprawdza, jest aromatyczny, nieco ostrzejszy. I co najdziwniejsze, dorzucam często garść soczewicy, żeby było konkretniej. Objawy takie z reguły mam w zimie, może jeszcze przyjdą jakieś mrozy?

niedziela, 17 maja 2015

MAKOWY MARCHEWKOWIEC - bez glutenu, jajek, mleka

Bezglutenowe i bezjajeczne ciasta mam już opanowane do perfekcji. Na początku zdarzało się, że się rozpadały, zapadały, zakalcowały. Teraz już się tak właściwie nie zdarza i odważam się więcej eksperymentować - z mąkami, z dodatkami. Takie ciasto to dla mnie jeden z prostszych i szybszych deserów. Kilka minut mielenia, wymieszanie składników i do piekarnika. A gdyby przyszło mi zrobić ciasto z jajkami, to byłby dopiero problem, ja nigdy takiego ciasta nie robiłam, po prostu tego nie umiem. I na całe szczęście nie muszę, moje ciasta z reguły wszystkim smakują. Marchewkowiec to niewątpliwie jedno z moich ulubionych ciast. A makowiec to faworyt Adama. Dzisiaj więc dwa w jednym.

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

JARMUŻ, TOPINAMBUR I CAŁA RESZTA

Systematycznie przychodzą nowe rodzinne dostawy topinambura. Powód jest prosty: topinambur obrodził a nikt nie wie jak go wykorzystać, wszyscy nań patrzą z lekką rezerwą. A ja co mam zrobić, też nie wiem do końca jak go jeszcze można wykorzystać, ale w końcu zawsze jakiś pomysł znajduję. Odkryłam przy tym, że to naprawdę uniwersalne warzywo i można je dowolnie łączyć z innymi a nawet lepiej je łączyć, bo samo w sobie jest dość wyraziste i nie każdemu będzie pasować.
Zainspirowałam się przepisem Edyty z bloga Przy zielonym stole, chętnie przeze mnie ostatnio odwiedzanego, ale miałam inny zestaw warzyw i trochę zmieniłam koncepcję. Wyszło też pysznie.

niedziela, 8 marca 2015

WZOROWA MARCHEWKOWA

Na blogu są jak do tej pory trzy zupy z marchwi - tutaj, tutaj i tutaj. Każda inna i każda była sukcesem.  I ta jest również smaczna, po prostu z marchewki nie da się zrobić niedobrej zupy.
Pomysł na sos wzięłam z bloga Am mniam.

wtorek, 9 września 2014

SŁONO-SŁODKI NAPÓJ MARCHWIOWY - z awokado i imbirem

Miałam nie publikować tego przepisu. Uznałam że czwarty przepis z jednej książki to niezdrowa przesada. Ale...
Kiedy ten napój zrobiłam po raz pierwszy, uznałam że jest ok ale bez specjalnych emocji, zjadłam, wiem jak smakuje i wystarczy. Na drugi dzień wracając do domu, nie wiem sama jak to się stało, wstąpiłam do sklepu i kupiłam sok marchewkowy, no i zrobiłam napój po raz drugi. Na następny dzień przejechałam w panice pół miasta w poszukiwaniu soku marchewkowego, bo w poprzednim sklepie już nie było. A dnia następnego jeździłam po mieście w poszukiwaniu soku marchewkowego i awokado, które w międzyczasie też się skończyły. No i w ten sposób uzależniłam się od tego napoju. Skoro ja się uzależniłam, to poczułam się zobowiązana do rozpowszechnienia przepisu, może ktoś też się uzależni...


wtorek, 4 lutego 2014

SŁONO-SŁODKI KREM Z MARCHWI

Taka prosta a taka pyszna. Niby proste przyprawy, niedużo składników a efekt rewelacyjny. Zupa słono-słodka, słodycz jest mocno wyczuwalna i nawet dominuje nad słonością. Inspirowałam się tym przepisem, usunęłam ziemniaki ze składu, nie przepadam za takim wypełniaczem, zwiększyłam za to ilość cebuli i czosnku.

wtorek, 23 lipca 2013

ZWYKŁA SURÓWKA - marchew, seler, rodzynki

Adam mi mówi: no co ty, taką zwykłą surówkę fotografujesz?
Ale przecież ideą tego bloga było właśnie fotografowanie jedzenia nie przed ekskluzywnym przyjęciem, tylko tego które jemy tu i teraz, na co dzień. Tego, które może nie jest odkryciem kulinarnym roku, ale jest zdrowe, smaczne i dobrze nam służy.
Dzisiejsza surówka ma jak dla mnie jedną olbrzymią zaletę. Normalnie nie da się wziąć do ręki, obrać i zjeść z przyjemnością całego selera korzeniowego. Przynajmniej ja nie jestem w stanie, bo może są tacy zapaleńcy. A w takiej surówce człowiek taką ilość zjada, i to z przyjemnością, przynajmniej człowiek czyli ja, taką ilość zjeść potrafi. I to nie tylko selera, bo jeszcze parę marchewek do tego, trochę rodzynek. I to wszystko w postaci surowej - czyli najbardziej wartościowej.

poniedziałek, 15 lipca 2013

BUDYŃ Z MARCHEWKI

Cudowny przepis. Na chłodniejsze dni (polskim latem jak znalazł - zwłaszcza tego roku). I można dowolnie kombinować składniki i zagęszczacze. Już mam kilka nowych pomysłów na to danie. A zawdzięczam przepis Marcie z bloga Jadłonomia.

piątek, 5 kwietnia 2013

MOJA RYBA PO GRECKU

W zasadzie klasyczna, ale bez pomidorów i panierki - z rybą pieczoną w folii. Absolutnie pyszna, jedna z niewielu rybnych potraw jakie lubię jeść bez ograniczeń. Można ją jeść na zimno lub na ciepło, ale ja wolę na zimno.

wtorek, 26 marca 2013

IMBIROWY SOK WARZYWNO-OWOCOWY

Z głębi szafki stojącej w najciemniejszym kącie wygrzebałam w końcu sokowirówkę. Otrzymaną w prezencie wieki temu, chyba z 10 lat, i nigdy nie używaną. Okazało się że czas jej nie sponiewierał i działa. Rezultat mnie usatysfakcjonował, sok robi się dość prosto i szybko. Mycie sokowirówki też nie jest problemem, jeśli zrobi się to od razu po użyciu wystarczy tylko opłukać.
Produkcja soku zmobilizowała mnie do wymyślenia co zrobić z pozostała pulpą owocowo-warzywną, wyrzucać jedzenia nie lubię. Placki zrobione z użyciem pulpy wyszły rewelacyjne, pokażę je Wam w następnym poście, bo bardzo jestem z nich dumna.

środa, 13 marca 2013

BURAK CZY NIE BURAK

Bardzo mnie to ciasto rozczarowało, naprawdę.
Nie, nie smakiem, ten był w porządku. Ale KOLOREM, przecież miało być czerwone. Albo różowe przynajmniej. Albo chociaż odrobinę pomarańczowe. 
I takie było, ale tylko do momentu włożenia do piekarnika. Potem stopniowo ciemniało, a róż przestał być widoczny. W rezultacie wyszło zupełnie normalne ciasto. No właśnie NORMALNE, a miało być takie piękne, niepowtarzalne i odjechane.
Żeby zrekompensować jego niedostatek kolorystyczny, to sposób produkcji był tym razem niepowtarzalny. Ponieważ tego dnia miałam do zrobienia jeszcze ciasteczka, było dosyć dużo kaszy do zmielenia na mąkę. Młynek mam piękny, pokazywałam już go kiedyś na zdjęciu, ale jego uroda nie do końca rekompensuje ćwiczenia fizyczne jakim trzeba się poddać przy produkcji mąki. Próbowałam namówić Adama na te ćwiczenia, w końcu odrobina gimnastyki nikomu jeszcze nie zaszkodziła, a wręcz przeciwnie. Adam jednak nie okazywał entuzjazmu. Żeby ostatecznie pozbyć się problemu, wręczył mi dumnie wkrętarkę, oznajmiając, że się świetnie do tego celu nada. W pierwszym odruchu chciałam zrobić awanturę, dlaczego chce durnia ze mnie zrobić, w końcu wykształcenie techniczne mam i wiem, że wiertarka a młynek to dwie różne rzeczy, które do siebie w żaden sposób nie pasują. Potem jednak zastanowiłam się, przed oczami stanęła mi wizja godziny, dwóch, trzech mielenia, mielenia, mielenia. Przypomniałam sobie też ostatni seans mielenia starej kaszy przy wspólnym cieście z Agnieszką. Szybka decyzja.
- Mielimy - mówię - ale razem, sama tego nie zrobię. Nie chcesz mielić ręcznie, to chociaż od wkrętarki się nie wymigasz.
Końcówka młynka została włożona do wkrętarki, szczęśliwie pasowała i południe zastało nas przy akcji następującej: ja siedzę na podłodze, trzymam młynek obydwoma rękami, Adam stoi nade mną i wierci. Jeżeli sposób ręczny mielenia nasuwał Ci pewne skojarzenia, to co powiesz na to droga Agniesiu?
Sposób okazał się nie tylko malowniczy ale również piekielnie skuteczny, przynajmniej w porównaniu z mieleniem ręcznym.
Ciasto powstało wg sugestii pinkcake na temat połączenia marchewki i buraka w jednym cieście. Moje jest oczywiście bez jajek, mleka i glutenu.

piątek, 22 lutego 2013

SAŁATKA ROZMAITOŚCI

Na bazie brukselki i marchewki. Taka jak lubię, surowa, z lekką nutą słodyczy. Już dawno czekała na swoją kolej, znalazłam ją na blogu Oh she glows i od samego początku wiedziałam że będzie pyszna. I taka była.