Zadanie brzmiało: przepis na ciasto z porzeczkami pozbawić mąki z cieciorki. Okazało się to prostsze niż myślałam, wystarczyło tylko odjąć mąkę z cieciorki i zwiększyć udział pozostałych mąk. Efekt równie dobry jak pierwowzór. Tym razem z gruszką, bo bardziej mi pasowała do aromatu kaszy quinoa.
Zachęcam do eksperymentowania z mąkami na własną rękę. Z moich dotychczasowych doświadczeń wynika, że pieczenie ciast nie jest jakąś wiedzą tajemną, do której dostęp mają tylko nieliczni, a bez dokładnej receptury i odmierzonych z dokładnością do grama składników na pewno wszystko się rozleci. Napiekłam ciast już nie mało, często brałam jakiś przepis i dowolnie zastępowałam skomplikowane mieszanki mąk lub mąkę pszenną, dowolnie wybranymi mąkami jakie miałam pod ręką. Wychodziło różnie, czasem się kruszyło, czasem było trochę gliniaste, wyrastało bardziej lub mniej. Ale NIGDY nie okazywało się niezjadliwe, smak był zawsze fantastyczny, a w krytycznych momentach jedliśmy je po prostu łyżeczką :). Dopiero wtedy, kiedy odkładasz przepis nie czytając, bądź czytasz i dowolnie go zmieniasz, zaczynasz się uczyć na czym pieczenie polega. Bez tego etapu nigdy nie przestaniesz się bać. I zawsze będzie ktoś, kto będzie mógł Ci powiedzieć: "ja wiem lepiej".