Dla dzieci się raczej takie śniadanie nie nadaje, ale nie tylko ze względu na dużą ilość kawy. Również ze względu na małą słodycz i intensywnie zbożowy, nawet wytrawny smak tego dania. Mnie najbardziej się kojarzyło z mocną zbożową kawą, nie posłodzoną.
... czyli kuchnia pełna wyzwań - bez konserwantów, glutenu i różne inne bez - od jedzenia do zdrowia
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą quinoa.... Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą quinoa.... Pokaż wszystkie posty
niedziela, 7 stycznia 2018
poniedziałek, 17 lutego 2014
QUINOA NA ŚNIADANIE
Pyszne śniadanie dla niespieszących się rano i mających odrobinę cierpliwości. Warto poczekać, zapieczona quinoa bardzo nam smakowała. Użyłam po raz pierwszy mleka zrobionego z nasion konopii i okazało się pyszne, więc jeśli ktoś te nasiona posiada warto je wykorzystać. Ale można też zastąpić mleko konopne dowolnym innym mlekiem. Skorzystałam z przepisu z bloga choosing raw wprowadzając drobne modyfikacje.
wtorek, 5 listopada 2013
WIELOZBOŻOWE PEŁNOZIARNISTE ŚNIADANIE - oczywiście bezglutenowe i bezmleczne
Tak dawno nie jadłam kaszy na śniadanie, że nagle zapragnęłam to nadrobić. Tyle, że używając moich zapasów rozmaitości z szafki, a nie ograniczając się tylko do owsianki czy jaglanki. Kasza wyszła znakomita, kremowa i wilgotna, słodka i delikatna. Inspiracją był przepis z bloga choosing raw.
sobota, 23 marca 2013
QUINOA Z CUKINIĄ
Odkryłam w końcu sposób na pietruszkę, który niesie ze sobą dalsze możliwości eksperymentowania. Bo ja z pietruszką jakoś zaprzyjaźnić się nie mogę, chociaż doceniam czasem jej obecność w napojach, wywarach, nawet w plackach jest ok. Jednak jako świeżą posypkę zup czy warzyw, znacznie chętniej wybieram kolendrę, którą uwielbiam.
A w tym daniu znalazł się cały pęczek natki pietruszki, co uważam za swój sukces. Drugim sukcesem okazał się fakt, że tej pietruszki się nie czuło w trakcie konsumpcji. A wystarczyło tylko pietruszkę podsmażyć.
poniedziałek, 24 września 2012
PLACKI DYNIOWO-FASOLOWE Z IMBIREM
Od pierwszych chwil kiedy zajęłam się gotowaniem, placki i kotlety warzywne różnego rodzaju to moja słabość.
Niby trzeba się trochę narobić przy lepieniu i potem przy smażeniu ale jest to fascynująca praca. A warzywa w takiej formie są pyszne, schowajcie się placki ziemniaczane albo mięsne kotlety, których zresztą nie lubię. Smak placków warzywnych wynagradza wszystkie trudności.
No bo są też trudności. Bezglutenowe jak zwykle i bezjajeczne, mają tendencję do rozpadania się, czasem dramatycznego.
W przeszłości często bywało tak, że przy próbie odwrócenia lub przełożenia na talerz wychodziła mi jedna bezkształtna breja. Bywało też tak, że breja robiła się już na patelni.
Oczywiście nie zmienia to smaku dania ale nieco utrudnia poczęstowanie kogokolwiek lub zabranie z sobą na przykład do pracy.
Przyszła jesień więc na nowo można zacząć z zapałem plackowe eksperymentowanie.
Dziś placki wypatrzone na blogu Choosing Raw z tym, że u mnie zmienione składniki, mamy sezon na dynię i trzeba z tego korzystać.
niedziela, 16 września 2012
CIECIERZYCA ZE SZPINAKIEM I QUINOA
Postanowiłam wrócić do quinoa, którą dotąd poza kilkoma próbami (udanymi zresztą) zaniedbywałam.
Nie wiem dlaczego, bo jest to kasza naprawdę super wartościowa, bez glutenu, smaczna i gotuje się dość szybko. Zwłaszcza konsystencja tej kaszy mi odpowiada - jest taka gładka i delikatna.
Quinoa jest jak dla mnie bez specjalnego smaku, tak więc smak zależy od dodatków, dobra zarówno na słono jak i słodko (próbowałam jej kiedyś w cieście i wyszło znakomite).
Przepis znalazłam u wegetarianki ale pozmieniałam trochę, bo nie jem pomidorów. Postanowiłam zastąpić je cytryną i odrobinę posłodzić, żeby uniknąć potrawy mdłej, co czasem mi się zdarza z kaszą i ze szpinakiem. Danie wyszło słodkawe co bardzo mi zasmakowało, dość delikatne ale sycące. Pewnie jeszcze kiedyś się na nie skuszę.
piątek, 8 czerwca 2012
CIASTO EKSPERYMENTALNE
Ciasto bez glutenowej mąki, jajek i mleka. Ciasteczka były dla mnie łatwiejsze, szybko nauczyłam się robić ciasteczka chociażby z płatków owsianych. Ale ciasto?
W pieczeniu ciast bezglutenowych moim zdaniem czai się duża pułapka - łatwo jest kupić tak zwany mix bezglutenowy i upiec ciasto dokładnie tak samo jak ze zwykłej mąki. Takich przepisów w internecie jest mnóstwo. Ale wystarczy spojrzeć na skład takiego miksu - roi się w nim od różnych E i spulchniaczy, podstawą jest zwykle mąka kukurydziana, skrobia ziemniaczana lub nawet pszenica po usunięciu glutenu. Otóż nawet po usunięciu glutenu pszenica nie staje się jakimś cudem ani trochę dla nas zdrowsza - jest bardzo zmodyfikowana genetycznie i ma w swoim składzie dużo niekorzystnych składników - nie tylko gluten. O pszenicy można się dowiedzieć dużo nieprzyjemnych rzeczy choćby tutaj. Mąka kukurydziana również jest kontrowersyjna, obok pszenicy i soi, kukurydza jest najbardziej zmodyfikowaną genetycznie rośliną. Moje badania krwi wykazały nietolerancję na gluten, pszenicę, kukurydzę, ziemniak i moim zdaniem nie jest to przypadek, nietolerancja pszenicy jest jedną z najczęstszych obok jajek i mleka.
Więc pieczemy ciasta używając miksu bezglutenowego w przekonaniu że w ten sposób sobie nie zaszkodzimy, a to błąd, takie mąki nie są zdrowe.
Ale wracając do ciasta - quinoa - kasza bardzo chwalona ze względu na różnorakie działanie dobroczynne dla naszych organizmów - nie przekonywała mnie do tej pory smakowo. Wszystkie próby potraw z jej udziałem okazywały się po prostu mdłe. Do dzisiaj. Stojące u mnie na półce od pół roku płatki quinoa nie mają już wielkiej szansy postać tam dłużej bo ciasto jest pyszne.
Przepis znaleziony jak zwykle na blogu Choosing Raw - kopalni wiedzy na temat bezglutenowych, bezjajecznych i bezmlecznych ciast, które zawsze wychodzą bezbłędnie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)