Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fasola.... Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fasola.... Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 maja 2020

FASOLOWE BROWNIE

Tyle się napiekłam różnych ciast, a fasolowca nigdy jeszcze nie piekłam. Do teraz. Mój fasolowiec jest chyba najprostszy z możliwych, bez żadnej dodatkowej mąki i innych wypełniaczy. Pierwszy raz ciasto przygotowywałam w moim nowym/starym Thermomixie, co okazało się znacznie prostsze i szybsze niż tradycyjnie.

niedziela, 19 lutego 2017

SAŁATKA Z FASOLI

Dziś znowu Adam w formie. Połączenie rodzynek z ogórkiem kiszonym rozłożyło mnie na łopatki, szach i mat. Sałatka z wszystkiego co było w domu pod ręką. A pyszna jak diabli, choć dla wielbicieli wyrazistych smaków.

niedziela, 5 lutego 2017

MINIMALIZM...

...opanował mnie ostatnio kulinarny. Nie odwiedzam warzywniaka, czekam cierpliwie i nieustępliwie aż ugotuje coś Adam, moje stałe menu to ziemniaki z brukselką (skądinąd bardzo dobre jedzenie) i na deser jakiś owoc, również Adamowi zawdzięczany. Dopiero przymuszona przez okoliczności zewnętrzne i burczący żołądek, domagający się uwagi, staję w kuchni i....skracam mój pobyt w tejże, do niezbędnego minimum. Czyli robię coś z tego co akurat jest. Czasem się udaje, czasem słabiej. Ale to akurat jest dobre.
Przepis z bloga EkoQuchnia uproszczony do maksimum.

niedziela, 15 stycznia 2017

PASTA Z FASOLI

Dawno mnie tu nie było. Chyba po tak długim czasie prowadzenia bloga (prawie 6 lat), nieuchronnie musi nadejść kryzys. Początki zawsze są ekscytujące, dużo nowych, nierozpoznanych rzeczy, których trzeba się nauczyć, dużo niewiadomych, progów które trzeba pokonać - organizacja bloga, wpisy, zdjęcia, no i w moim przypadku też samo gotowanie - każda potrawa to nowe olśnienie, kuchnia nie była do tej pory moim ulubionym miejscem. A potem, po jakimś czasie przychodzi znużenie, nic już nie jest nowe i ekscytujące, a samo gotowanie przestaje być wyzwaniem i staje się zwyczajną codziennością. Aż w końcu któregoś dnia zwyczajnie brak ochoty żeby wypróbować nowy przepis, sfotografować danie albo nawet zwyczajnie wejść na bloga i zobaczyć co się dzieje. Nie chcę się do tej czynności zmuszać, nie ma takiego powodu. Ale zwyczajnie chciałabym, żeby któregoś dnia wróciła ta początkowa ekscytacja i zachłanność: na gotowanie, na zdjęcia, na wpisy. To były fajne, kolorowe lata, za którymi już tęsknię.

wtorek, 2 września 2014

SAŁATKA OGÓRKOWA Z GRUSZKĄ I FASOLKĄ MUNG

Sałatka z ogórków i różnych resztek. Głównie miałam do wykorzystania dużą ilość gigantycznych działkowych ogórków. Dodałam do sałatki fasolkę mung, żeby mogła posłużyć w celach obiadowych i żebym się nią najadła. Zawsze kiedy robię takie sałatki nie mogę się nadziwić, że mi tak smakują i są proste do zrobienia, a tak rzadko je robię. Zawsze sobie obiecuję, że od tej pory będę częściej.

wtorek, 22 kwietnia 2014

PASTA CHRZANOWA Z FASOLĄ

Prosta i bardzo smaczna, dosyć łagodna pasta fasolowa z przepisu Marty z bloga jadłonomia. Ja tej pasty użyłam jako dodatek do pasztetu z soczewicy.

poniedziałek, 17 marca 2014

FASOLKA Z POREM NA CIEPŁO

Jedno ze smaczniejszych dań jakie ostatnio jadłam. Chociaż trzeba przyznać, że ja w ogóle jadam pysznie, bo jestem łakomczuchem. Bardzo proste i bardzo smaczne połączenie fasoli z podduszonym porem. Prosto przyprawione ale naprawdę pełne smaku danie. Przepis z bloga choosing raw. Dziś też jem takie.

środa, 7 listopada 2012

KOTLETY WARZYWNE - wegańskie, bezglutenowe, bez jajek i mleka

Moje placki są zazwyczaj dość delikatne, z lekką tendencją do rozpadania się. Ten wyrób jest inny i dlatego zasługuje na miano kotletów. Bardzo zwarte i wytrzymałe, ale nie twarde ani gumowate. Dlatego są idealne na wynos, kiedy trzeba jeść poza domem, dobrze nadają się też do odgrzewania. W smaku delikatne, a dzięki kminkowi i oregano bardzo pięknie pachną. Kotlety z tego przepisu w zmienionej formie. Miałam do wykorzystania ugotowane warzywa pozostałe z bulionu, więc dodałam je zamiast surowych. O połowę zmniejszyłam też ilość mąki, kiedy robiłam poprzednio, ściśle według przepisu, wyszły bardzo zamulające, z mniejszą ilością mąki są znacznie delikatniejsze i bardziej warzywne. Żałowałam jedynie, że nie dodałam świeżego oregano, miałyby jeszcze więcej aromatu. 
Ale i tak były znakomite.

poniedziałek, 24 września 2012

PLACKI DYNIOWO-FASOLOWE Z IMBIREM

Od pierwszych chwil kiedy zajęłam się gotowaniem, placki i kotlety warzywne różnego rodzaju to moja słabość. 
Niby trzeba się trochę narobić przy lepieniu i potem przy smażeniu ale jest to fascynująca praca. A warzywa  w takiej formie są pyszne, schowajcie się placki ziemniaczane albo mięsne kotlety, których zresztą nie lubię. Smak placków warzywnych wynagradza wszystkie trudności.
No bo są też trudności. Bezglutenowe jak zwykle i bezjajeczne, mają tendencję do rozpadania się, czasem dramatycznego. 
W przeszłości często bywało tak, że przy próbie odwrócenia lub przełożenia na talerz wychodziła mi jedna bezkształtna breja. Bywało też tak, że breja robiła się już na patelni.
Oczywiście nie zmienia to smaku dania ale nieco utrudnia poczęstowanie kogokolwiek lub zabranie z sobą na przykład do pracy.
Przyszła jesień więc na nowo można zacząć z zapałem plackowe eksperymentowanie.
Dziś placki wypatrzone na blogu Choosing Raw z tym, że u mnie zmienione składniki, mamy sezon na dynię i trzeba z tego korzystać.

niedziela, 17 czerwca 2012

WARIACJA WIOSENNA NA TEMAT ZUPY Z FASOLI

Jedni gotując nabywają i doskonalą pewną umiejętność, inni wchodzą w bliski kontakt z żywiołem, który choć nie zawsze musi mieć groźne oblicze, całkiem zagnać się w ustalone ramy nie pozwoli. Ja należę, bynajmniej nie z wyboru, do tej drugiej grupy. Gotowanie w trakcie gotowania zawsze spod kontroli mi się wymyka. Fale obierek, śliskich (bo opłukanych) warzyw, rozsypujących się przypraw zderzają się ze sobą. Ożywają łyżki i wyciskarki do czosnku po to, by uciec mi spod ręki, gdy po nie sięgam. Próbować stosować się do przepisów w takiej sytuacji, to jakby chcieć doskonalić technikę pływania kraulem podczas tsunami. Owszem można pamiętać o sprawdzonych sposobach, ale nieodmiennie prąd znosi w sobie tylko znaną stronę.
Nie ma też szans, żeby moje potrawy przybrały jakikolwiek dystyngowany wygląd. Zawsze wychodzi rozgotowana mieszanina. Czasem tylko uda mi się ją dobrać kolorystycznie. Efekty smakowe bywają różne.
Ale zdarzają się też odkrycia.

ZUPA Z FASOLI JAŚ I MŁODEJ KAPUSTY
  • ok. szklanka fasoli jaś
  • ćwiartka główki młodej kapusty
  • trzy młode marchewki
  • pietruszka
  • por lub cebula
  • niewielki kawałek selera (mógłby być młody, ale ja dodałam starego, bo taki był w lodówce),
  • czosnek
  • natka pietruszki, mogą być posiekane młode liście selera
  • kurkuma, tymianek
  • kminek (Przy kapuście i roślinach strączkowych odrobina kminku jest moim zdaniem niezbędna. Daję niedużo, żeby wspomagał trawienie, ale nie narzucał się w smaku, bo nie lubię. Do tej konkretnej zupy wrzuciłam kumin, którym zachwycała się Dominika. A okazało się to to intensywniejsze jeszcze niż kminek. Usiłuję się więc tej cudownej przyprawy pozbyć.)
  • majeranek, pieprz, sól.
Fasolę trzeba wcześniej namoczyć (przynajmniej 12 godzin). Gdy wstawiam wodę na zupę od razu dodaję kurkumę i tymianek. Potem, jak się już zgotuje, fasolę, marchewki pokrojone w plasterki, pietruszkę (też w plasterkach), odrobinę pieprzu cayenne lub chili, pokrojoną młodą kapustę. Kminek lub kumin, majeranek. Cebulę również w plasterkach. Czosnek – jak kto lubi: drobno posiekany lub przeciśnięty przez praskę. Na koniec pieprz i sól i dwie łyżki masła, wreszcie posiekaną natkę pietruszki i młode posiekane liście selera.