Jest to danie, które zdecydowanie nie wygląda. No żeby nie wiem jak się starać, pozostanie bezkształtną paćką w nijakim kolorze. No i właśnie takie jest najlepsze - por i kasza gryczana to mój ulubiony duet zimowy. Cukinię też często do takiego zestawu dodaję. A jak już jest cukinia, to idealnie pasują też suszone grzyby. I to by było na tyle, więcej komplikacji nie trzeba, jest pysznie.
... czyli kuchnia pełna wyzwań - bez konserwantów, glutenu i różne inne bez - od jedzenia do zdrowia
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kasza gryczana.... Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kasza gryczana.... Pokaż wszystkie posty
niedziela, 11 lutego 2018
niedziela, 5 listopada 2017
BUDYŃ GRYCZANY
Dawno nie pisałam, czas to zmienić. W mojej kuchni, a raczej w mojej diecie, również zaszły w międzyczasie zmiany. Nie używam cukru, oduczyłam się słodzić, smak mi się znów trochę zmienił, ale nadal jem desery. Spodziewajcie się więc słodkości słodzonych daktylami czy bananami i niespecjalnie słodkich.
Dziś wariacja na temat gryczanego kremu czekoladowego bez czekolady.
czwartek, 27 sierpnia 2015
PASTA Z KALAFIORA I KASZY GRYCZANEJ
Powoli zaczyna wisieć w powietrzu jesień, choć pogoda jeszcze na to nie wskazuje. Za to wakacje się kończą, a na ulicach zaczynają się korki, na parkingach tłok, niechybny znak jesieni. Dzisiejsza pasta świetnie się nadaje na jesień, kalafior jest u nas do listopada. Na bazie dawno dawno publikowanej pasty z kalafiora i kaszy jaglanej powstała pasta z kaszy gryczanej, teraz idealna do grillowanych warzyw, jesienią jak znalazł do warzyw pieczonych.
Jesień idzie, pora na nasz urlop, przy odrobinie szczęścia może nadejdzie wkrótce.
poniedziałek, 27 kwietnia 2015
CZEKOLADOWY KREM GRYCZANY
Skoro można zrobić pyszny krem z kaszy jaglanej, to czemu nie wykorzystać do tego celu kaszy gryczanej? Wyszedł chyba najlepszy ostatnio mój krem czekoladowy i wielkie zaskoczenie. Krem gryczany smakował mi bowiem dużo bardziej niż ten jaglany. Charakterystyczny aromat gryczany nie był wyczuwalny ale kasza gryczana dodała kremowi dodatkową nutę smakową i bardziej gładką konsystencję (podczas gotowania kaszy gryczanej wydziela się dość dużo śluzu).
Znalazłam inspirację na blogu Żona zrównoważona i trochę poszalałam.piątek, 16 stycznia 2015
KASZA Z PIECZARKAMI CZYLI MAESTRO W AKCJI
Pewna Osoba ma tę zaleto-wadę, że najbardziej lubi dania przez siebie przygotowane. Jest to zaleta ponieważ gotuje. Ale i wada. Bo dajmy na to ja się wyjątkowo postaram, i mimo tego starania, które zazwyczaj prowadzi do spektakularnej porażki, coś jednak mi wyjdzie. Zasiadamy.
- I jak - pytam- Mhm.
- Smaczne? Bo wiesz to zapieczone, a tamto dodane.
- No.
- Co no?
- Dobre. No jem przecież.
Dlatego w sytuacjach, gdy ktoś do nas przychodzi, albo jeszcze lepiej gdy gdzieś wyjeżdżamy skromnie się wycofuję. A Pewna Osoba tańczy w kuchni, buduje napięcie i wreszcie, podczas kulminacyjnego momentu jedzenia rozpromienia się cały, przeistacza w ucieleśnienie niebiańskiej przyjemności, cudownie spływa na niego dar konwersacji przy stole:
- Wyśmienite. Doskonałe. Ten subtelny przysmak orzechów - bardzo trafiony pomysł.
I takim emanuje szczęściem, że inni jedzący, choćby nawet trochę było dla nich za ostre, muszą się przyłączyć do pochwał:
- O Pewna Osobo - pieją - jakże dobrze nas karmisz, jak to pięknie przygotowałeś. O już nie mogę, ale jeszcze trochę - i wszyscy są szczęśliwi, łącznie z piszącą te słowa, choć wie ona, że przypadnie jej w udziale zmywanie. Są jednak tacy, którzy nawet w momentach najwyższych uniesień myślą konstruktywnie. I dajmy na to leżymy sobie, jak wielkie napompowane do granic wytrzymałości balony, a tu Dominika:
- Opiszemy tę kaszę na blogu.
A Pewna Osoba to natchniony artysta, nie wie sam jak osiągnął ten oszałamiający efekt. Ale Dominiki rozkazom nie wymknie się nawet geniusz, który po kolejnym sukcesie chciałby sobie pooglądać telewizor. Ja notuję:
czwartek, 16 stycznia 2014
GRANOLA DYNIOWA - bezglutenowa
Zużywam ostatnie słoiczki puree dyniowego, za mało zrobiłam, trudno, w przyszłym roku zrobię więcej. Dziś w formie granoli, czyli dość wszechstronnej słodkości, którą można używać do śniadania, chociaż ja zawsze zjem ją wprost z blachy zanim do śniadania doczekam. Przepis znalazłam tradycyjnie na blogu choosing raw, przeze mnie uwielbianym, wprowadziłam drobne zmiany zgodnie z aktualną potrzebą. Przepis może się wydawać trochę skomplikowany, ale to tylko pozór, trzeba jedynie pamiętać żeby wcześniej odpowiednio przygotować kaszę gryczaną i to cała trudność. Inne moje granole to owocowa i z masłem orzechowym, ta dzisiejsza im w niczym nie ustępuje.
poniedziałek, 14 października 2013
GRZYBY, CUKINIA, KASZA GRYCZANA I TROCHĘ ZAMIESZANIA
Dostałam od mamy następną dynię. Ponieważ poprzednia dynia, reklamowana jako dynia, okazała się kabaczkiem, tym razem podeszłam do niej też jak do kabaczka, choć trochę nieufnie. Zwłaszcza że wyglądał dziwnie. Na pewno nie jak dynia, o tym byłam przekonana. Po namyśle i konsultacji z Adamem stwierdziliśmy, że może to kabaczek skrzyżowany z cukinią - wzór na skórce wybitnie wskazywał na cukinię, a jasny kolor na jakiś wpływ kabaczka. Kształt też mnie nie zaniepokoił, poprzedni kabaczek reklamowany jako dynia, kształt miał podobnie bombczasty. Po zaklasyfikowaniu warzywa jako cukinio-kabaczka pozostało wybrać przepis. Ponieważ jednocześnie byliśmy świeżo po grzybobraniu (jednym z pierwszych w moim życiu) i to w dodatku udanym, wybrałam przepis z bloga Jadłonomia, oczywiście dopasowując go trochę do moich potrzeb, czyli grzybów które absolutnie nie były kurkami. Zabrałam się dziarsko do pieczenia, myśląc sobie, że nawet jeśli to będzie dynia, to przecież i tak wszystko jedno, najwyżej smak będzie trochę inny. Rozkroiłam warzywo, wstawiłam do piekarnika, upiekłam. Pierwsze wątpliwości pojawiły się, kiedy wydrążałam upieczone warzywo - miało jakby pasmową strukturę, ale złożyłam to na karb lekkiego jeszcze niedopieczenia. Nałożyłam farsz, włożyłam do piekarnika, potem gotowe przełożyłam na talerz, sfotografowałam i zabrałam się do jedzenia.
I tu niespodzianka. Tego nie przewidywałam absolutnie - tajemniczy cukiniokabaczek okazał się DYNIĄ MAKARONOWĄ!! Długie, twarde makaronowe pasma uparcie opierały się próbom pokrojenia i w końcu musiałam ulec, wyjąć farsz, wyskrobać ze skórki dyniowy makaron i jeszcze raz wszystko razem odgrzać na patelni.
I tu niespodzianka. Tego nie przewidywałam absolutnie - tajemniczy cukiniokabaczek okazał się DYNIĄ MAKARONOWĄ!! Długie, twarde makaronowe pasma uparcie opierały się próbom pokrojenia i w końcu musiałam ulec, wyjąć farsz, wyskrobać ze skórki dyniowy makaron i jeszcze raz wszystko razem odgrzać na patelni.
Mała wpadka nie wpłynęła jednak na całokształt dania. Zachwyciłam się połączeniem grzybów i kaszy gryczanej, do której ciągle jakoś nie do końca jestem przekonana (wyjątkiem są ciasta gryczane - te uwielbiam). Do grzybów kasza, i to ta palona, mocniejsza w smaku, pasuje idealnie, więc historia skończyła się pomyślnie, a przepis wstawiam w dwóch wersjach, do wykorzystania w zależności od tego co akurat macie pod ręką i czy jesteście tego pewni na 100%.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






