Pokazywanie postów oznaczonych etykietą soczewica.... Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą soczewica.... Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 stycznia 2018

RZETELNA ZUPA Z SOCZEWICY

W zimie nie ma to jak porządna zupa z soczewicy. Taka rzetelnie zrobiona, z pokrojoną włoszczyzną, lekko pikantnie doprawiona, rozgrzewająca, gęsta. Ta jest leciutko orientalna, czuje się w niej imbir. I z każdym odgrzaniem zyskuje. 
Pomysł z bloga smakoterapia.

niedziela, 12 listopada 2017

GULASZ Z DYNI I SOCZEWICY

Prosta, jednogarnkowa, aromatyczna, kolorowa potrawa, umilająca szaroburą codzienność. Korzystam jeszcze z ostatnich jesiennych dyń. Przepis zapożyczony stąd.

niedziela, 20 marca 2016

PROSTE CURRY Z CUKINII

Choć zajęć mi ostatnio nie brakuje, udaje mi się choć trochę czasu przeznaczyć na gotowanie. Do perfekcji doprowadzam proste i szybkie, a jednocześnie pyszne potrawy. Tak żeby codziennie zjeść jakiś pełnowartościowy posiłek, za który uważam tylko miskę gorącego warzywnego dania lub zupę. Taka cukinia na szybko pojawia się u mnie często, z różnymi dodatkami, a dorzucenie do niej soczewicy zaspakaja głód na dłużej. Indyjskie przyprawy zapewniają wyrazisty smak a całe danie robi się szybko i bez kłopotu.

niedziela, 16 sierpnia 2015

DAL Z BOTWINKĄ

W końcu trochę chłodniej, można zjeść coś konkretniejszego. Może komuś się przyda pyszne danie z soczewicy i botwinki. Przepis z bloga sojaturobię, jak zwykle rewelacyjny i dość prosty do przygotowania. Trochę brejowato u mnie wygląda ale niech Was to nie zwiedzie, smak ma obłędny.


niedziela, 24 maja 2015

MARCHEWKA CURRY

Chociaż ostatnio robi się coraz cieplej na zewnątrz, mnie wzięło na smaki ostrzejsze i bardziej rozgrzewające. Z podobnym zestawem przypraw robię ostatnio wszystko, warzywa, zupy, zestaw zawsze się sprawdza, jest aromatyczny, nieco ostrzejszy. I co najdziwniejsze, dorzucam często garść soczewicy, żeby było konkretniej. Objawy takie z reguły mam w zimie, może jeszcze przyjdą jakieś mrozy?

niedziela, 8 marca 2015

WZOROWA MARCHEWKOWA

Na blogu są jak do tej pory trzy zupy z marchwi - tutaj, tutaj i tutaj. Każda inna i każda była sukcesem.  I ta jest również smaczna, po prostu z marchewki nie da się zrobić niedobrej zupy.
Pomysł na sos wzięłam z bloga Am mniam.

sobota, 22 listopada 2014

HARIRA

Harira - zupa marokańska. Już dawno miałam ją w planach ale jakoś nie wyszło. Bodziec dała mi Jaffa - łódzki lokal w którym jest pyszne jedzenie. Tam taką zupę zjadłam i zapragnęłam zjeść też w domu. Użyłam przepisu z Edyty z bloga Eko Quchnia. Wyszła trochę inna niz w Jaffie, nie tak pikantna i bardziej może orientalna w smaku ale równie pyszna.
Ja o dziwo zrobiłam tę zupę na piersi z indyka ale uważam, że bez szkody można zupę zweganizować. Następnym razem również część zielonej soczewicy zastąpiłabym czerwoną, żeby się rozpadła i stworzyła coś w rodzaju kremu. Zupy wychodzi bardzo dużo, jesli sie nie ma dużej rodziny albo przewidzianych gości, lepiej zrobic połowę porcji.

środa, 13 sierpnia 2014

ZUPA Z SOCZEWICY I ZIEMNIAKÓW

Akurat upał trochę odpuścił, więc może zupa się przyda. Ja co prawda dziwnym trafem zrobiłam ją w najgorszy żar, sama nie wiem dlaczego, chyba nie miałam lepszego pomysłu a w domu niewiele było do zjedzenia. W dodatku okupiłam tę zupę chwilową utratą zdrowia, albowiem zacięłam się obieraczką do warzyw przy obróbce ziemniaków. Adam nie mógł uwierzyć, że coś takiego jest w ogóle możliwe, ale że krew ciekła obficie, musiał te nieszczęsne ziemniaki obrać za mnie. Cóż, takie rzeczy się zdarzają, najważniejsze że zupa była pyszna.
Przepis z bloga Vegan Monkey z uproszczoną technologią przygotowania i bulionem zamiast wody.

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

PASZTET ZE ŚLIWKĄ - wegański, bezglutenowy

U mnie był to świąteczny pasztet. Jeden z pierwszych pasztetów, który okazał się pyszny na zimno. Znalazłam go na blogu jadłonomia. Nic nie zmieniałam, poza dodaniem zmielonych przypraw do pasztetu zamiast wyjmować je przed miksowaniem, był przez to bardziej wyrazisty. Ponieważ miał bardzo łagodny smak, więc jadłam go z pastą fasolowo-chrzanową.

wtorek, 28 stycznia 2014

ZIMOWA SAŁATKA Z SOCZEWICY

Dziś inspiracja z bloga Kasza Prodżekt, dwie sałatki, etiopska i armeńska, a ja sobie skompilowałam te dwie i jeszcze trochę pozmieniałam, więc moja jest prawdziwie kosmopolityczna. Zimowa i pożywna, trochę słodka, trochę musztardowa, najlepsza jeszcze trochę ciepła.

sobota, 23 listopada 2013

GULASZ Z DYNI Z SOCZEWICĄ I SZPINAKIEM

Jakoś tej jesieni kręcę się cały czas wokół dyni. Choć nie jest to zamiar świadomy, raczej po prostu tak wychodzi i w tę stronę prowadzą mnie meandry życia i żołądka. Dziś gulasz, czyli potrawa sycąca, rozgrzewająca i nadająca się do zjadania przez kilka dni. Inspirację znalazłam tutaj, zmieniłam trochę składniki i uprościłam sposób przygotowania, bo taki gulasz jest w mojej opinii stworzony do bycia potrawą jednogarnkową.

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

CURRY Z KALAFIORA I BATATA ZE SZPINAKIEM

Tym razem danie z ostatków zimowej pogody. Ale może się przydać i później, zawsze zdarzają się chłodniejsze dni, apetyt na coś pożywnego i gorącego. Przepis z bloga Bea w kuchni, który jest niezastąpiony, wszystko co proponuje Bea jest pyszne i aromatyczne, nie ma słabszych dań. Wprowadziłam trochę zmian składników, ale rdzeń przepisu pozostał niezmieniony.
Wiem na pewno co zmienię następnym razem - koncentrat pomidorowy nie jest konieczny, zastąpię go sokiem z cytryny lub pastą tamaryndową. Mogłam to zrobić od razu ale pomyślałam sobie, że sprawdzę jak ta potrawa powinna smakować i wtedy się okaże.
Nie będę też już dodawać ciecierzycy - w daniu jest soczewica i moim zdaniem to wystarczy, bez ciecierzycy będzie lżejsze, choć ją uwielbiam, tu nie jest mi potrzebna.
To tyle uwag, bo poza tym było pyszne. Bea, jesteś wielka!!!

wtorek, 5 lutego 2013

PASZTET MARCHWIOWO-JAGLANY - bez glutenu, jajek i mleka

Rzadko podejmuję próby pieczenia pasztetów, bo są jak dla mnie dość pracochłonne. Ale ciągle szukam czegoś, co można ze sobą wziąć na całodniowy wyjazd i dzięki temu nie głodować. Więc podjęłam kolejną próbę, udaną. Przepis znalazłam tutaj, dokonałam kilku modyfikacji podyktowanych moją dietą i zawartością szafek kuchennych. Uprościłam też odrobinę technologię przygotowania. Ale sedno przepisu pozostało bez zmian.

sobota, 12 stycznia 2013

WARZYWA Z SOCZEWICĄ NA SPOSÓB INDYJSKI

Kuchnię indyjską pokochałam od pierwszego razu, lubię też praktycznie wszystkie wykorzystywane w niej przyprawy - kumin, gorczycę, kurkumę, czarnuszkę. To był początkowo dobry sposób na przełamanie niechęci do gotowanych warzyw, kojarzących mi się z mdłymi potrawami szkolnymi typu marchewka z groszkiem. Teraz doceniam też potrawy mniej przyprawione, w których czuć smak warzyw. Ale czasem (a pora zimowa szczególnie temu sprzyja), miewam ochotę na obłędnie pachnące indyjskie danie.
Po udanym eksperymencie ze strąkami tamaryndu, przypomniałam sobie że mam w lodówce kwaśną tamaryndową pastę i poszukałam odpowiednich przepisów.
Inspiracja tutaj - blog Mirencji -  dużo tam można znaleźć indyjskich potraw i wszystkie które wypróbowałam były pyszne. W stosunku do oryginału zmieniłam proporcje, chciałam mieć warzywa z soczewicą a nie odwrotnie. No i uprościłam technologię przygotowania, bo czerwona soczewica krócej się gotuje.
Jak zwykle indyjska kuchnia mnie nie zawiodła, jest pyszna. Dzięki tamaryndowej paście danie lekko kwaśne, ale też zyskało specyficzny smak jakiego jeszcze nie znałam.

wtorek, 8 stycznia 2013

MY SIĘ ZIMY NIE BOIMY

Poprzednia moja zupa marchewkowa z mlekiem kokosowym okazała się najlepszą zupą pod słońcem. Dziś więc wariacja na ten temat. Równie smaczna. Inspirowana tym przepisem ale wzbogacona o czerwoną soczewicę i inne warzywa. Pierwszy raz wykorzystałam kupioną jakiś czas temu czerwoną pastę curry, leżała sobie w lodówce i marniała, to był błąd, jest pysznym dodatkiem. Pierwszy raz też zrobiłam sama mleko kokosowe. Chyba już nie będę kupować go w sklepie, domowe jest aromatyczne, robi się je dość szybko i prosto z wiórków kokosowych, a wytłoczyny można potem wykorzystać do ciastek.

poniedziałek, 31 grudnia 2012

PALUSZKI Z SOCZEWICY

Zamykam ten rok wpisem nie całkiem udanym, celowo właściwie, niech tak będzie. 
Bo chociaż ostatecznie można się spodziewać happy endu, był to rok trudny i wyczerpujący, dla mnie, ale też dla otaczających mnie bliskich. A następny? Powinien być teoretycznie prostszy, ale kto to wie?
Dziś paluszki w nieco nieokreślonej formie i częściowo się rozpadające. Nie udało mi się jeszcze zrobić placków z fasoli czy soczewicy, które miałyby jakiś konkretny kształt. Za to są pyszne i dlatego zdecydowałam się Wam je pokazać. Źródło tutaj, może mój błąd polegał na zmianie technologii smażenia, ale idea smażenia w głębokim tłuszczu nie odpowiada mi, nie żałuję że się na nią nie zdecydowałam.

środa, 10 października 2012

ZAPIEKANKA Z CUKINIĄ I RÓŻNOŚCIAMI

Poprzednio przeze mnie zrobiona zapiekanka z cukinii z użyciem surowej kaszy jaglanej zasługiwała w pełni na dalsze próby. 
Spróbowałam dodać inne warzywa - marchewkę, pietruszkę, pora, żeby zrównoważyć delikatność i lekkość cukinii. Dodałam też soczewicę w podobnym celu. 
No i doprawiłam, trochę przypadkiem ale bardzo smacznie. 
Próby zakończyły się pełnym sukcesem - powstało danie bogatsze w warzywa, o dość zwartej konsystencji, bardzo aromatyczne i pełne smaku. 
Uwaga! Wciąga na tyle, że trudno poprzestać na jednej porcji :)

środa, 3 października 2012

KASZA JAGLANA Z SOCZEWICĄ

To jest wpis odpowiedź na dość często zadawane mi pytanie - "To co Ty jesz na śniadanie?".

A wszystko dlatego, że ja nie jem chleba.

No i okazuje się, że dla większości osób jest to niepojęte.

Ze względu na nietolerancję pszenicy i żyta, i różne inne zdrowotne wytyczne, przyjęłam na swoje potrzeby dietę bezglutenową, ale też bez skrobii ziemniaczanej, mąki kukurydzianej, ryżowej oraz bez drożdży. To nie jest ograniczenie przypadkowe, takie które przyjęłam dla kaprysu albo bliżej nie wiadomo dlaczego. Wynika ono z moich przemyśleń, wspartych lekturą różnych książek o odżywianiu, i różnych teorii żywieniowych. No i badania krwi na nietolerancje pokarmowe, które tylko potwierdziło moje przypuszczenia. O moich przemyśleniach napiszę jeszcze później, bardziej szczegółowo.

Taka dieta w praktyce pozbawia mnie możliwości kupowania jakiegokolwiek chleba i znacznie utrudnia też jego domowy wypiek. Mam za sobą próby pieczenia chleba gryczano-jaglanego na zakwasie i były to nawet próby udane. Tylko że jest to dla mnie żmudne, wymagające dużo uwagi - na pewno jeszcze takie próby w przyszłości podejmę, ale raczej nie na codzień.

Bo mnie ten chleb niepostrzeżenie przestał być potrzebny.
Wymagało to tylko przełamania pewnego przyzwyczajenia, czy raczej schematu myślowego. Że niekoniecznie trzeba tak jak zawsze przez całe życie i tak jak wszyscy. Bo jak się dobrze zastanowić to dlaczego właśnie kanapki czy jajecznica albo omlet, a nie zupa czy warzywa w różnej postaci, albo jakieś kasze.
Więc u mnie na śniadanie płatki owsiane albo kasza jaglana a czasem kiedy nie mam ochoty na nic słodkiego - to dowolnie warzywa, zupy albo tak jak dziś - kasza jaglana.

Dziś kasza jaglana z soczewicą według przepisu z jednego z moich ulubionych rewelacyjnych blogów Kasza prodżekt, z moimi zmianami.

niedziela, 30 września 2012

ROZGRZEWAJĄCA ZUPA Z DYNI

Znowu zupa.
Tym razem totalna improwizacja przedwyjazdowa, z tego co akurat było pod ręką.
Ale wyszła znakomita. Dość ostra i mocno rozgrzewająca, to za sprawą imbiru i czosnku. W sam raz na chłodne wiejskie wieczory.
Posypanie świeżym zielskiem w sporej ilości, tuż przed konsumpcją, juz w warunkach wyjazdowych, nadało zupie ostateczny, pełny smak.
Na zdjęciu nie widać soczewicy, ale ona tam jest na dnie i to jej zupa zawdzięcza pożywność i gęstość. No i jest jak zwykle trwała, im więcej razy odgrzewana tym lepsza.

czwartek, 27 września 2012

ZUPA CUKINIOWO-FASOLKOWA Z SOCZEWICĄ

Bardzo rzadko nie miksuję zup. Po prostu lubię gęste kremy warzywne, nie odpowiada mi widok pływającej luzem w zupie marchewki czy pietruszki, nie zagęszczam też zup mąką i nie zabielam śmietaną. A trudno taką zupę zrobić nie miksując jej składników. Ale zdarza się. Znalazłam przepis na blogu Więcej yofu, w zasadzie odjęłam tylko tej zupie gluten w postaci makaronu i zwiększyłam ilość warzyw żeby zrównoważyć jego brak.
Zupa jest pyszna, łagodna w smaku, odpowiednio gęsta. No i prosto ją zrobić, brudzi się jeden garnek, proste składniki, same zalety, nic tylko ruszać do kuchni i wypróbować.