Każdemu przyda się trochę poświątecznego detoksu, w formie lekkiego deseru. Takie desery są teraz na topie i można je spotkać w wielu kawiarniach, przynajmniej ja je ciągle widuję. Chia na jogurcie, z dodatkiem owocowego musu i trochę pestek lub płatków. Niby nic a jednak smaczne i wciąga. Uwaga - deser jest mało słodki, co dla mnie jest olbrzymią zaletą, ale niektórym będzie czegoś brakować (trzeba wtedy dosłodzić).
... czyli kuchnia pełna wyzwań - bez konserwantów, glutenu i różne inne bez - od jedzenia do zdrowia
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chia.... Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chia.... Pokaż wszystkie posty
czwartek, 20 kwietnia 2017
poniedziałek, 6 lipca 2015
TRUSKAWKOWY KISIEL Z CHIA
To mój sposób na jedzenie w sezonie truskawkowym i w upały. Bez gotowania, bez długiego przyrządzania, lekkie, odżywcze i chłodne. To jednocześnie moja ulubiona ostatnio forma nasion chia, które potrafią być czasem mdłe w smaku. Tutaj smak truskawek jest dominujący a kisielowa konsystencja łagodna dla żołądka. Po odpowiednim dosłodzeniu danie może również służyć za deser, w celach śniadaniowych raczej go nie dosładzam.
sobota, 18 kwietnia 2015
ŚNIADANIE "SUPERFOODS"
Czyli znów kosmiczne wymysły. Ale nie na co dzień przecież, nie zamiast innej żywności, tylko jako miły bonus od czasu do czasu, wisienka na torcie. Z ciekawości je czasem kupuję, a potem okazuje się, że przydają się i mają swoje zalety. Okazjonalnie używane starczają mi nieraz na długo.
Dziś ziarna chia - są u nas coraz popularniejsze i łatwiej dostępne a co za tym idzie tańsze. Można je dodawać do potraw w celu zagęszczania i zlepiania zamiast siemienia lnianego, ale można też z ich pomocą zrobić szybkie surowe śniadanie. Namoczone puchną kosmicznie, więc niewielka torebka starczy na długo. Do tego herbata matcha, niepozorny zgniłozielony proszek, który ponoć ma niesamowite właściwości - pobudza, uspakaja, zmniejsza stres, zawiera niesamowitą ilość antyoksydantów. Nie umiem powiedzieć na ile to prawda a na ile chwyt reklamowy, ale matcha jest smaczną zieloną herbatą a oprócz tego można ją dosypywać wszędzie - do ciast, do koktajli, do puddingów, również na surowo, nie musi być zaparzana.
Inne moje wpisy z chia i matcha to koktajl matcha i pudding chia.Dzisiejszy pudding znalazłam na blogu choosing raw.
wtorek, 11 listopada 2014
ŚLICZNE ŚNIADANIE Z DYNIĄ
Dziś na szybko, pyszny przepis śniadaniowy z dynią, z jednego z moich ulubionych blogów, do którego często zaglądam - Ricki Heller. W prowadziłam drobne modyfikacje ze względu na posiadane przeze mnie składniki.
sobota, 12 lipca 2014
DŻEM WIŚNIOWY Z CHIA
Spodobał mi się pomysł zagęszczenia dżemu ziarnami chia - znaleziony na blogu oh she glows. Zdrowo, szybko i smacznie. Nie trzeba dodawać pektyny ani cukru żelującego i można gotować owoce krócej. Czyli same zalety. Mnie dżem smakował bardzo i chia uznałam za dodatkowy atut, Adamowi trochę przeszkadzały ziarenka chia więc każdy musi sobie sam wypróbować czy mu taka konsystencja odpowiada. U mnie zawartość trzech słoiczków zniknęła w dwa dni, pod koniec wyjadałam łyżeczką ze słoika, co stanowi chyba jakąś rekomendację.
poniedziałek, 7 kwietnia 2014
ŚNIADANIE Z SZAŁWIĄ HISZPAŃSKĄ
Z chia, czyli szałwią hiszpańską, już się wcześniej kontaktowałam. Teraz przeglądając ofertę sklepów ze zdrową żywnością, ucieszyłam się że chia można już znaleźć w prawie każdym z nich. A pamiętam, że jeszcze 3 lata temu nieźle się jej naszukałam zanim udało mi się ją kupić. To dobrze, bo to bardzo zdrowe nasiona. Przypominają siemię lniane, zarówno jeżeli chodzi o właściwości żelujące jak i korzyści zdrowotne. Dobre porównanie właściwości chia i siemienia lnianego tutaj, tutaj, tutaj i tutaj. W jednych opracowaniach wygrywa chia, w innych siemię lniane, ale niezależnie od tego które jest lepsze, niewątpliwie nieco się różnią właściwościami, więc warto spożywać jedne i drugie. Chia, ze względu na cieńszą otoczkę i malutkie nasiona, są szczególnie idealne do surowych puddingów. Takich jak ten dzisiejszy.
poniedziałek, 23 lipca 2012
LEKKI LETNI DESER - wege, raw
Oficjalnie nie będąc weganką, uwielbiam czytać wegańskie blogi kulinarne, czytuję nawet kilka blogów amerykańskich weganek, propagujących również kuchnię raw - surową - po polsku zwaną witariańską.
Dla mnie jest to duża inspiracja z racji nie używania przeze mnie w kuchni jajek i mleka - w tradycyjnej kuchni według mnie zdecydowanie nadużywanych. Oraz z racji dużo większej świadomości wśród wegan o szkodliwości białej mąki, mąki pszennej i w ogóle mąk zawierających gluten, a także szkodliwości roślin zbytnio zmodyfikowanych genetycznie - jak soja czy kukurydza. Podstawą wegańskiej diety są warzywa i owoce, czyli to co mi najbardziej odpowiada a czego w polskiej kuchni jest nadal zdecydowanie za mało.
Kuchnia raw jest jeszcze bardziej świeża i odkrywcza bo chyba musi taka być. Kiedy odpada przygotowywanie potraw w sposób tradycyjny, po prostu nie pozostaje nic innego jak kreatywność. Zaskakujące zestawienia smaków, wykorzystywanie produktów w nowy sposób, świeżość potraw, a przede wszystkim znajomość różnych egzotycznych produktów - bardzo wartościowych w składniki odżywcze - to znak rozpoznawczy kuchni surowej. Nasiona konopii, ziarno chia, syrop z agawy, stewia, wodorosty i wiele innych - nikt lepiej od witarian nie zna się na przyrządzaniu pysznych potraw z ich dodatkiem.
Polecam próbowanie dań wegańskich i witariańskich niezależnie od sposobu żywienia na codzień, można odkryć fajne rzeczy.
Dziś jedno z takich dań - lekkie, świeże, dobre i zdrowe, szybkie w przygotowaniu, może wystąpić w roli deseru.
Przepis znaleziony na blogu Choosing Raw.
niedziela, 3 czerwca 2012
IDEALNE ŚNIADANIE DO PRACY
Dziś jeden z moich kolejnych eksperymentów z zakupami internetowymi.
Nasiona chia czyli szałwii hiszpańskiej - pochodzą z Meksyku i Gwatemali, bogate w kwasy tłuszczowe omega-3, zawierają białko, tłuszcz, błonnik, znaczny poziom przeciwutleniaczy, nie zawierają glutenu.
W europie nie są popularne, zatwierdzone jako produkt spożywczy w 2009 roku na terenie Unii.
W potrawach zachowują się podobnie jak siemię lniane - pęcznieją i tworzą żel, dzięki temu są wprost stworzone do puddingów, można je jeść na surowo lub tak jak dziś pokażę - ugotowane.
Przepis znaleziony na blogu Oh she glows lekko przez mnie zmodyfikowany.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






