Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wytrawne wypieki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wytrawne wypieki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 sierpnia 2014

CO JESZCZE MOŻNA ZROBIĆ Z SIEMIENIA LNIANEGO?

Siemię lniane zamiast jajka w ciastkach i ciasteczkach to już standard. Robiłam z niego też kisiel owocowy i używałam w różnych potrawach, ale generalnie jako zagęszczacz. Takie jak poniżej wykorzystanie siemienia naprawdę mnie zaskoczyło. Bardzo prosty przepis, szybkie przygotowanie a znakomity efekt. Naprawdę chrupkie krakersy. Pod przepisem na mój chrupki chlebek pojawiały się komentarze że jest twardy, choć to nie do końca prawda. Ale chlebek z siemienia lnianego z cała pewnością twardy nie jest, jest delikatny i chrupki, pod warunkiem porządnego wysuszenia. Jest też bardzo lekki i niezapychający, po prostu rewelacja. Zachęcam!!!

poniedziałek, 9 czerwca 2014

PLACEK Z CIECIERZYCY I UCZTA

Oto moja ostatnia uczta, z której jestem dumna i którą byłam zachwycona. Już myślę o powtórce, bo znów mam dużo zielska do wykorzystania i świeżo zakupioną mąkę z ciecierzycy. Zielona pasta, ciepły miękki placek z ciecierzycy i białe wino, które do tego zestawu pasowało idealnie. Zjadłam samiuteńka cały placek, pasty trochę zostało na drugi dzień i byłam przeszczęśliwa.
Przepis na placek z bloga kuchenne fantazje - tym razem przepis włoski a nie jak by się można było spodziewać używając mąki z cieciorki, indyjski.

poniedziałek, 5 maja 2014

CHRUPKA PRZEKĄSKA

Po kilku próbach przygotowania bezglutenowego chleba na zakwasie (udanych próbach zresztą) uznałam, że jest to pracochłonne i przestawiłam się na niejedzenie chleba. Ale czasem mi brakowało czegoś ot tak, do przegryzienia w wolnej chwili jak kanapkę, czegoś co można posmarować pyszną warzywną pastą, albo po prostu pochrupać wieczorem zamiast chipsów. I oto znalazłam fantastyczne rozwiązanie, przepis na chrupki chlebek, na blogu oh she glows. Szybko okazało się, że nie mam właściwie żadnych potrzebnych składników. Z przepisu zostały więc właściwie tylko proporcje, bo przyprawy też zmieniłam. I okazało się, że to cudowny chlebek, w którym można dowolnie zmieniać mąki, przyprawy i dodatki. I za każdym razem wychodzi smacznie.

niedziela, 28 października 2012

TARTA POROWO-CEBULOWA bez glutenu i jajek

Znalazłam ten przepis na super blogu Potrawy Półgodzinne. Długo wymyślałam jak mogę go dopasować do moich ograniczeń, ale coś mnie do niego bardzo ciągnęło więc starałam się jak mogłam. 
Największy problem to masa wypełniająca, ja nie używam skrobii ziemniaczanej ani kukurydzianej, ani mąki ryżowej, do tej pory nie miałam czym zagęszczać sosów. Postanowiłam zaryzykować z maką z tapioki, którą dumnie mam od niedawna, ale jeszcze nie używałam. 
No i jest! Tarta bez glutenu i jajek, z niewielka obecnością nabiału w postaci masła, ale następnym razem spód zrobię na oliwie. Jest trochę krucha, jak to bezglutenowa, ale w smaku przepyszna.
To chyba najbardziej skomplikowany przepis jaki do tej pory zrobiłam, ale zdecydowanie było warto!

sobota, 12 maja 2012

O CZYM TO JA CHCIAŁAM

Ten wpis miał być zupełnie o czym innym. Miał być o pokrzywach.
Nie, nie dlatego że pozazdrościłam koleżance jej perypetii pokrzywowych.
Powód był bardziej banalny.
Po prostu też dostałam pokrzywy – oczywiście bez żadnych dramatycznych okoliczności i szybkich zwrotów akcji – od tego jest Agnieszka – ale Adam przywiózł z działki. Zupa z pokrzyw wyszła znakomicie i o tym też napiszę.
Ale nie dziś.
Dziś o czym innym.
Od ponad pół roku a może nawet więcej nie miałam w ustach chleba. Nie że pszennego, białego, pięknie wyrośniętego – żadnego, nawet pumpernikla. Nie żeby mi tego bardzo brakowało. Od początku tej diety wiedziałam że chleba jeść nie będę, szybko miałam rezultaty które mnie w tej decyzji utwierdziły, na widok chleba było mi z lekka niedobrze, w duchu widziałam te złowrogie kłosy pszenicy czyhające na mnie wewnątrz i robiące mi krzywdę. Jestem tak twarda, że nawet rozpylane w markecie apetyczne piekarniane zapachy nie robią na mnie wrażenia. Bardzo szybko przestawiłam się na śniadania i kolacje bezkanapkowe. Zresztą stosuję na co dzień metodę gotowania jednej lub dwu potraw w większej ilości i żywienia się nimi przez cały dzień albo kilka dni, zależnie od ilości.
Problem pojawia się kiedy cały dzień jestem w rozjazdach, muszę wyjechać z miasta, cały dzień spędzam na spotkaniach, w końcu jestem albo całkiem niedawno jeszcze byłam pracoholikiem. Przecież nie wezmę z sobą zupy i nie zjem jej na zimno w trakcie spotkania albo co gorsza w samochodzie czy pociągu, a ile można zjeść w takiej sytuacji bananów i jabłek?
Znalazłam ten przepis niedawno, dwa tygodnie zajęło mi zrobienie zakwasu, nie bardzo wierzyłam że się uda. W końcu ja przecież nie umiem gotować, chleb to najwyższa umiejętność, do tego jeszcze bez dodatku pszenicy, bez żyta, bez drożdży. No nie może się udać.
Dzisiaj chleb powstał – jest dość ciężki, wilgotny, niezbyt wyrośnięty, ale w smaku zupełnie jak zwykły chleb. Nie posypałam wierzchu pestkami, nie dodałam żadnych dodatków do środka, ale to wszystko można później. Będzie ich jeszcze wiele.
Dzisiaj poczułam jak bardzo długa droga jest za mną, jak wiele się przez te pół roku zmieniło.
Nie żałuję ani minuty spędzonej przez ten czas w kuchni i nawet gdyby magicznym ruchem ktoś sprawił że sklepowe ciasteczka i cukierniane ciasta nagle będą dla mojego ciała dobrodziejstwem a nie trucizną, to nie ma już powrotu.
Teraz mogę już wszystko.