W życiu człowieka bywają lepsze okresy, ale i zdarzają się niestety te gorsze. Trzeba je jakoś przetrwać, postarać się pozostać w spokoju i pozytywnym spojrzeniu na życie. Nie twierdzę oczywiście, że alkohol jest jakimkolwiek rozwiązaniem czyichkolwiek problemów. Ale taka na przykład nalewka z aronii może być miłym dodatkiem, zwłaszcza, że posiada różnorakie zdrowotne bonusy. Cieszcie się więc jej pysznym smakiem i wypijcie moje zdrowie, bo dla mnie takie przyjemności są czasowo niedostępne. Całe szczęście, że zdążyłam jej jeszcze spróbować wcześniej, wiem więc, że jest naprawdę pyszna.
... czyli kuchnia pełna wyzwań - bez konserwantów, glutenu i różne inne bez - od jedzenia do zdrowia
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dodatki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dodatki. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 20 listopada 2016
wtorek, 19 lipca 2016
JOGURT JAGLANY I CO MOŻNA Z NIEGO ZROBIĆ
W ramach przekonania samej siebie, że ciągle jeszcze eksperymentuję, a nie tylko rutynowo powtarzam znane i najbardziej ulubione potrawy, postanowiłam wcielić w życie od dawna przygotowywany plan jogurtowy. Pomimo posiadania w lodówce bakterii jogurtowych, pomimo wiszącego na szynie w kuchni termometru kuchennego, powoli się kurzącego, ciągle coś stawało mi na przeszkodzie. Aż wreszcie do niego dojrzałam. I nie żałuję, wykonanie okazało się proste, a jogurt smaczny, pomimo braku szklanego termosu i użyciu stalowego, najbardziej się do tego celu nienadającego jak tylko możliwe. Ale udało się, choć jogurt wyszedł rzadki, to smakował pysznie. A jego konsystencja natchnęła mnie do sporządzenia z jego użyciem napoju owocowego. Teraz pozostaje mi już tylko zakup szklanego termosu i wypłynę na szerokie jogurtowe wody.
poniedziałek, 16 maja 2016
SUSZONE KWIATY CZARNEGO BZU
Zbliża się powoli sezon na kwiaty czarnego bzu. Żeby należycie go wykorzystać, należy udać się do lasu, wypatrzeć krzaki czarnego bzu, poczekać aż dobrze rozkwitną, po czym pracowicie je zebrać. A kiedy już je mamy, co z nimi zrobić? Otóż można zrobić z nich syrop - na różne sposoby - tutaj w wersji prostszej i nieco bogatszej. Ale kiedy nie chce nam się stać nad garem, najprościej, najtrwalej i bardzo smacznie, będzie kwiaty po prostu USUSZYĆ.
wtorek, 5 kwietnia 2016
PASZTET Z PIECZAREK
Pasztety warzywne robię nieczęsto, wydają mi się jednak dość pracochłonne. Święta były dobrą okazją do wypróbowania czegoś bardziej ekskluzywnego niż codzienne warzywa. Poniższy pasztet robiłam niemalże cały dzień, więc był dla mnie skomplikowany. Ale po czasie uważam, że naprawdę warto! Wyszedł naprawdę pyszny, grzybowy w smaku, idealny w konsystencji, zwarty ale delikatny i wilgotny w środku. Świątecznie jedliśmy go z przyrządzonym własnoręcznie chrzanem. Przepis na chrzan jest niby banalny, ale zamieszczam, bo wyszedł fenomenalnie, może komuś się przyda.
Przepis z zamkniętego już bloga sen Mai, leciutko zmodyfikowany.
czwartek, 7 stycznia 2016
GRANOLA KAKAOWA
Granola u mnie gości dość często, bo to bardzo prosty do przygotowania deser, bez wyszukanych składników. Na blogu za każdym razem była inna: z bananem, z masłem migdałowym, z dynią - 1, 2, 3. Dziś dla odmiany granola kakaowa z przepisu znalezionego na blogu Ricki Heller. Uwaga! Bardzo mocno kakaowa i niezbyt słodka - wielbicielom mocniekszych słodkości polecam dodatkowo dosłodzić.
środa, 23 września 2015
DOMOWE MĄKI I MLEKA
Często brakuje mi mleka do przygotowania upatrzonej potrawy czy deseru. A z kolei jak kupię mleko owsiane (litrowe), czy nawet mniejsze kokosowe, to użyję części a reszta często stoi niewykorzystana i czasem zdąży się zepsuć. Produkcja domowego mleka brzmi pięknie, można zrobić niewielką ilość i wykorzystać od razu, ale co u licha zrobić z wytłoczynami? Czy naprawdę muszę za każdym razem robić ciastka żeby owe wytłoczyny wykorzystać zanim się zepsują? EUREKA!!! Wraz z przepisem z Biblii smaków spłynęło na mnie natchnienie. Przecież z wysuszonych wytłoczyn można zrobić... MĄKĘ.
I zrobiłam. Wysuszone wytłoczyny po produkcji mleka okazały się pięknie odtłuszczone, idealne na mąkę. Nie trzeba jej robić dużo na raz, po każdej produkcji mleka ilość mąki do późniejszego wykorzystania się zwiększy. I ile nowych mąk do wypróbowania. A jakie pyszne rzeczy z tej mąki można zrobić!!!
czwartek, 23 lipca 2015
JEDZENIE NA LATO - PESTO
Pesto to znakomity wynalazek na lato. Czemu ja tak późno na to wpadłam i czemu tak zwlekałam z jego zrobieniem. Może wydawało mi się że służy głównie do makaronu a mnie z makaronem nie bardzo jest po drodze. Ale przecież z grillowanymi warzywami, czy nawet zwykłą kaszą jaglaną może być też pyszne. Odkąd to odkryłam, pesto robię stale, zwłaszcza że przygotowanie jest błyskawiczne i banalne, a dorzucać można każdą zieleninę jaka tylko przyjdzie do głowy albo zalega w lodówce.
niedziela, 14 czerwca 2015
SEZON NA SOSNOWE SZYSZKI JUŻ SIĘ PRAWIE KOŃCZY
Jeszcze do końca czerwca można zbierać zielone jednoroczne szyszki sosny. Mikstury z sosny mają intensywny żywiczny smak i wszechstronne zastosowanie: działanie bakteriobójcze, odkażające i wykrztuśne, przeciwbólowe, przeciwgrzybicze. Ponoć nalewki były stosowane dawniej przy bólach serca i nadciśnieniu. Można by pisać i pisać, bardziej szczegółowo o działaniu sosny można przeczytać tutaj. Widać z powyższych, że szyszki zbierać warto. To własnie żywicy z iglastych drzew zawdzięczamy dobroczynne działanie bursztynu, o którym pisałam tutaj. Nie musimy jednak wybierać się nad morze w poszukiwaniu bursztynu, podobny surowiec jest na wyciągnięcie ręki w każdym iglastym lesie. Ja swoje szyszki już zebrałam i dzięki inspiracji pinkcake, wiedziałam mniej więcej co z nimi zrobić, chociaż nie wszystko do końca perfekcyjnie mi się udało. Po zrobieniu podstawowego sosu lub dżemu, można go dodawać do wielu różnych dań. U mnie sprawdził się rewelacyjnie w koktajlu i cieście ale podejrzewam, że zastosowań znalazłoby się znacznie więcej. Przy dodawaniu do dań i wypieków, lepiej zacząć od mniejszej ilości, szyszki naprawdę intensywnie żywicznie smakują.
czwartek, 30 kwietnia 2015
OMLET Z CIECIORKI Z BROKUŁEM
Omlet z cieciorkowej mąki to niezastąpiony przepis na pyszny posiłek. Przydał się na nagłe śniadanie dla większej ilości osób (w tym przypadku trzech). Trzeba mieć tylko pod ręką mąkę z ciecierzycy. Reszta składników jest dowolna, można dorzucić dowolne warzywa (im więcej tym lepiej) i użyć ulubionych przypraw. Robiłam kiedyś taki omlet z marchewką, a dziś z dużą ilością zielonych warzyw. Do placka przydał się słoiczek wcześniej przygotowanego specjalnego sosu jabłkowego.
poniedziałek, 27 kwietnia 2015
CZEKOLADOWY KREM GRYCZANY
Skoro można zrobić pyszny krem z kaszy jaglanej, to czemu nie wykorzystać do tego celu kaszy gryczanej? Wyszedł chyba najlepszy ostatnio mój krem czekoladowy i wielkie zaskoczenie. Krem gryczany smakował mi bowiem dużo bardziej niż ten jaglany. Charakterystyczny aromat gryczany nie był wyczuwalny ale kasza gryczana dodała kremowi dodatkową nutę smakową i bardziej gładką konsystencję (podczas gotowania kaszy gryczanej wydziela się dość dużo śluzu).
Znalazłam inspirację na blogu Żona zrównoważona i trochę poszalałam.czwartek, 27 listopada 2014
JARMUŻOWE CHIPSY
Długo praktykowałam najlepszy sposób na czipsy z jarmużu aż w końcu udało się osiągnąć ideał. Otóż jarmuż należy bardziej suszyć niż piec, co prawda proces trwa dłużej niż pieczenie w 180 stopniach, ale wtedy nie jest spalony i gorzki a osiąga pożądaną chrupkość. Jak widać na zdjęciu musi pozostać całkiem zielony, nie wolno dopuścić do zbrązowienia, wtedy najczęściej jest już gorzkawy. Jest to pyszna, szybka i zdrowa przekąska, ma tylko jedną wadę - cała blacha znika w 5 minut.
niedziela, 14 września 2014
LAZANIA Z CUKINII
Może lazania to za duże słowo. Ale idea przekładania plastrów czegoś twardzszego sosem taka sama. Proste, szybkie jedzenie, a efekt tak pyszny jakiego się nie spodziewałam. Zgrillowana cukinia, którą uwielbiam, z prawie surowym sosem dyniowo-pomidorowym, który okazał się rewelacyjny. Sos na pewno wykorzystam jeszcze nie jeden raz, bo przygotowuje się bardzo prosto, bez gotowania czy duszenia, trzeba tylko mieć puree z dyni, a smakuje bardzo pomidorowo.
Do przygotowania sosu wykorzystałam zmodyfikowany przepis z bloga choosing raw.
piątek, 18 lipca 2014
WŁASNY EKSTRAKT WANILIOWY
Mam, mam, już mam!! Całkiem własny i pięknie pachnący. Nie wiem czemu tak długo z tym zwlekałam, bo roboty z nim tyle co nic. Może nie spodziewałam się tak dobrych efektów. Do tej pory używałam kupionego ekstraktu z wanilii i jakoś mi się wydawało, że ten domowy będzie słabszy. Ale sądząc z tego jak obłędnie pachnie po tygodniu od zrobienia, słabszy raczej nie będzie. Za to tańszy na pewno i bez żadnych niechcianych składników.
Przepis pinkcake z bloga trochę inna cukiernia.
sobota, 12 lipca 2014
DŻEM WIŚNIOWY Z CHIA
Spodobał mi się pomysł zagęszczenia dżemu ziarnami chia - znaleziony na blogu oh she glows. Zdrowo, szybko i smacznie. Nie trzeba dodawać pektyny ani cukru żelującego i można gotować owoce krócej. Czyli same zalety. Mnie dżem smakował bardzo i chia uznałam za dodatkowy atut, Adamowi trochę przeszkadzały ziarenka chia więc każdy musi sobie sam wypróbować czy mu taka konsystencja odpowiada. U mnie zawartość trzech słoiczków zniknęła w dwa dni, pod koniec wyjadałam łyżeczką ze słoika, co stanowi chyba jakąś rekomendację.
sobota, 3 maja 2014
DOMOWA MUSZTARDA NA DWA SPOSOBY
Dziś produkuje się Adam. I dzięki temu, ja mogę robić tylko to, co naprawdę lubię.
Czyli nie gotować. Bo ja to jednak w duszy kucharką nie jestem. Między innymi dlatego prowadzę bloga, gdybym miała kucharską duszę, poprzestałabym na gotowaniu. A tak to muszę sobie zapewniać inne towarzyszące gotowaniu przyjemności, tak żeby nie osłabnąć w wysiłkach.
Wybieranie przepisów i kombinowanie jest przyjemne, nie powiem. Potem następuje faza przygotowywania, nie lubię żeby za długo trwała, i staram się ją skracać do niezbędnego minimum, chociaż zdaję sobie sprawę, że jest jednak konieczna, żeby mieć się potem czym delektować i mieć co opisać.
Jak już jest ugotowane, trzeba zrobić zdjęcia, co lubię, nawet bardzo, ale nie mam do tego sprzyjających warunków. A nawet bardzo niesprzyjające. Adam nigdy nie chce trzymać białego kartonu, który u mnie robi za ekran doświetlający. A nawet jak trzyma, to z reguły nie dłużej niż dwie minuty, potem zaczyna burkać pod nosem (wolę nie wsłuchiwać się specjalnie w burczane kwestie, raczej nie spodziewam się parlamentarnych) i sobie idzie, często w połowie zdjęcia. A potrawa w tym czasie stygnie i mój żołądek wariuje. Statywu nawet nie próbuję rozstawiać, bo sama bym tego nerwowo nie wytrzymała. No i musiałabym zostać witarianką, czyli wszystko jeść na zimno. Czyli fotografuję w trudnych warunkach, bardzo trudnych nawet. Przeczytałam gdzieś na blogu że sesja fotograficzna potrafi trwać godzinę. Dla mnie to kosmos, żadna moja sesja nie trwała dłużej niż pięć minut, a kunszt polega u mnie na tym, żeby w ciągu tych pięciu minut osiągnąć rezultat możliwie nie tragiczny, w fotografii sprawdziłabym się chyba tylko jako fotoreporter.
Potem następuje faza konsumpcji, która z reguły trwa za krótko i za szybko się kończy. Jest oczywiście bardzo miła, ale wydaje mi się nieco przereklamowana.
A potem siadam przy komputerze do obróbki zdjęć. Nooo i wtedy dopiero się rozmarzam. Mogę godzinami zdjęcia wybierać, poprawiać, obrabiać, kadrować. Czynność która mnie wybitnie uspokaja i wycisza (a jest co obrabiać, zważywszy na pospieszny charakter sesji zdjęciowych). Dopiero wtedy tak naprawdę delektuję się potrawą, i dzięki temu pamiętam co tak naprawdę zrobiłam i zjadłam. Opis jest już mniej ulubioną czynnością, ale jakoś daję radę.
A dziś Adam wyprodukował musztardę. Pierwszy raz mieliśmy do czynienia z musztardą która pachnie i to obłędnie, więc raczej już nie będziemy kupować musztardy, zwłaszcza że i tak znalezienie takiej, która składa się tylko z octu, gorczycy i soli, graniczy z cudem.
wtorek, 22 kwietnia 2014
PASTA CHRZANOWA Z FASOLĄ
Prosta i bardzo smaczna, dosyć łagodna pasta fasolowa z przepisu Marty z bloga jadłonomia. Ja tej pasty użyłam jako dodatek do pasztetu z soczewicy.
sobota, 1 lutego 2014
ŚMIETANKA SŁONECZNIKOWA
Brakowało mi do tej pory dobrego zamiennika śmietany. Na śmietanę sojową jakoś nigdy nie trafiłam, a poza tym do sojowego mleka i śmietany jakoś mnie nie ciągnie. Postanowiłam spróbować zrobić śmietanę roślinną sama. Wybrałam słonecznik, ponieważ nie mam dobrego blendera a słonecznik jest dość miękki. Na migdały bym się chyba nie zdecydowała, albo musiałabym je dłużej moczyć. W każdym razie z migdałów również można taką śmietanę zrobić, jak również z owsa i ugotowanej kaszy jaglanej. Inspirowałam się przepisem z bloga sojaturobie, tyle że uprościłam procedurę.
poniedziałek, 20 stycznia 2014
KREM CZEKOLADOWY DYNIOWO-BANANOWY - bez glutenu, jajek, mleka
Dziś krem na bazie mojego przepisu na czekoladę dyniową, w wersji nieco bardziej minimalistycznej za to z bananem. W wersji na ciepło jest gęstym lecz płynnym kremem. Na zimno zmienia się w pyszny mus. Smak bananowy jest mocno wyczuwalny.
czwartek, 16 stycznia 2014
GRANOLA DYNIOWA - bezglutenowa
Zużywam ostatnie słoiczki puree dyniowego, za mało zrobiłam, trudno, w przyszłym roku zrobię więcej. Dziś w formie granoli, czyli dość wszechstronnej słodkości, którą można używać do śniadania, chociaż ja zawsze zjem ją wprost z blachy zanim do śniadania doczekam. Przepis znalazłam tradycyjnie na blogu choosing raw, przeze mnie uwielbianym, wprowadziłam drobne zmiany zgodnie z aktualną potrzebą. Przepis może się wydawać trochę skomplikowany, ale to tylko pozór, trzeba jedynie pamiętać żeby wcześniej odpowiednio przygotować kaszę gryczaną i to cała trudność. Inne moje granole to owocowa i z masłem orzechowym, ta dzisiejsza im w niczym nie ustępuje.
sobota, 28 grudnia 2013
SPIRULINA POWER PUDDING
Czyli coś na poświąteczny detoks. Może detoks to za duże słowo, na bądź co bądź słodki deser, ale w końcu składa się głównie z owoców i spiruliny, więc na pewno nam nie zaszkodzi, a wręcz pomoże, w odpoczynku po świątecznym szaleństwie.
Spirulina czyli gatunek algi morskiej - wg wikipedii, zawiera 70% białka, czyli jest odżywcza, zawiera dużo witamin , magnez i beta-karoten. Co ważne, jej przyswajalność jest bardzo wysoka, 85-95%. Uważa się ją za dobry antyoksydant, ma działanie alkalizujące i oczyszcza organizm z toksyn. Czyli wszystko co dobre. Oczywiście jedna porcja puddingu do czerpania tych wszystkich korzyści nie wystarczy. Polecam więc używanie na co dzień. Jeśli nie macie spiruliny, może też być chlorella - podobne działanie i smak :)
Inspirowałam się przepisem z bloga choosing raw.
Taki krem może być też znakomitym dodatkiem do ciasta lub naleśników (choć wtedy już raczej trudno go potraktować jak detoks).
Subskrybuj:
Posty (Atom)