Niby prosta, niby oczywista, ale właśnie taką surówkę z selera lubię najbardziej. Po świętach nie wiedzieć czemu :) jakoś najbardziej mam ochotę na surowe warzywa i owoce. Koloru i wartości dodają jej jagody goji.
... czyli kuchnia pełna wyzwań - bez konserwantów, glutenu i różne inne bez - od jedzenia do zdrowia
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seler.... Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seler.... Pokaż wszystkie posty
czwartek, 2 stycznia 2014
wtorek, 23 lipca 2013
ZWYKŁA SURÓWKA - marchew, seler, rodzynki
Adam mi mówi: no co ty, taką zwykłą surówkę fotografujesz?
Ale przecież ideą tego bloga było właśnie fotografowanie jedzenia nie przed ekskluzywnym przyjęciem, tylko tego które jemy tu i teraz, na co dzień. Tego, które może nie jest odkryciem kulinarnym roku, ale jest zdrowe, smaczne i dobrze nam służy.
Dzisiejsza surówka ma jak dla mnie jedną olbrzymią zaletę. Normalnie nie da się wziąć do ręki, obrać i zjeść z przyjemnością całego selera korzeniowego. Przynajmniej ja nie jestem w stanie, bo może są tacy zapaleńcy. A w takiej surówce człowiek taką ilość zjada, i to z przyjemnością, przynajmniej człowiek czyli ja, taką ilość zjeść potrafi. I to nie tylko selera, bo jeszcze parę marchewek do tego, trochę rodzynek. I to wszystko w postaci surowej - czyli najbardziej wartościowej.
poniedziałek, 24 czerwca 2013
ZUPA WARZYWNA Z JABŁKIEM I CHRZANEM
Pierwszy eksperyment z zupą chrzanowo-jabłkową. Planowałam to zestawienie już od dawna, bo kiedyś jadłam taką zupę w restauracji i była rewelacyjna. Chciałam powtórzyć w domu. Nie do końca udało mi się osiągnąć smak do jakiego dążyłam, ale zupa wyszła bardzo interesująca. Inspiracją był przepis Iw na blogu Smakoterapia.
wtorek, 30 października 2012
A TO FELER - WESTCHNĄŁ SELER
Ostatnio robię piekarnikowe frytki namiętnie z wszystkiego co mam pod ręką.
Zaczęło się od batatów, które nam strasznie przypadły do gustu. Marchewkę i pietruszkę też już ćwiczyłam. A że ziemniaków nie jadam i wyczerpały się inne możliwości, w końcu musiał przyjść czas też na seler.
Seler to jedyne warzywo, do którego myślałam że już się nie przekonam, ostatni bastion uprzedzeń z przeszłości. Już oswoiłam marchewkę, pietruszkę, buraka, pora. A selera do tej pory nie udało się.
No i stało się. Od tej chwili oficjalnie nie ma warzywa którego bym nie zjadła z przyjemnością. Seler w takiej formie jest pyszny i bardzo dekoracyjny.
Subskrybuj:
Posty (Atom)