Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mak.... Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mak.... Pokaż wszystkie posty

niedziela, 31 grudnia 2017

MAKIEŁKI CZY KUTIA

Co prawda jest już dawno po Świętach, zapomnieliśmy już o przygotowaniach, a i po potrawach nie został ślad, ale nie zamierzam z przepisem czekać aż rok.
Zależnie od regionu makowa świąteczna potrawa nosi nazwę makiełek lub kutii. Różnią się nie tylko nazwą, również rodzajem użytego wypełniacza - dla kutii jest to ziarno zbóż, dla makiełek bułka lub kluski, znów w zależności od regionu. Ale co jeśli użyć brązowego ryżu? Otóż z brązowym ryżem jest pysznie, a ponieważ ja jestem z Łodzi, u mnie w domu panowały niepodzielnie makiełki, pozostanę przy tej terminologii.
Kutia zresztą już u mnie była - też nie klasyczna, bo z pęczakiem zamiast pszenicy. 

niedziela, 28 sierpnia 2016

MAKOWIEC MARCHEWKOWIEC

Makowiec - najulubieńsze ciasto Adama. W związku z tym co jakiś czas podejmuję próby zaspokojenia tego apetytu. Z reguły próby udane, bo smakowo makowce zawsze wychodzą pyszne. Z konsystencją bywa różnie, ale zawsze zjadamy ze smakiem. Dziś połączenie dużej ilości maku i marchewki, taka wariacja na temat tego i tego ciasta. W smaku jak zwykle pyszne. Kruszyło się troszkę, ale w prosty sposób można z tego wybrnąć, robiąc je w postaci muffinek, tak jak to już kiedyś wypróbowałam.

niedziela, 17 maja 2015

MAKOWY MARCHEWKOWIEC - bez glutenu, jajek, mleka

Bezglutenowe i bezjajeczne ciasta mam już opanowane do perfekcji. Na początku zdarzało się, że się rozpadały, zapadały, zakalcowały. Teraz już się tak właściwie nie zdarza i odważam się więcej eksperymentować - z mąkami, z dodatkami. Takie ciasto to dla mnie jeden z prostszych i szybszych deserów. Kilka minut mielenia, wymieszanie składników i do piekarnika. A gdyby przyszło mi zrobić ciasto z jajkami, to byłby dopiero problem, ja nigdy takiego ciasta nie robiłam, po prostu tego nie umiem. I na całe szczęście nie muszę, moje ciasta z reguły wszystkim smakują. Marchewkowiec to niewątpliwie jedno z moich ulubionych ciast. A makowiec to faworyt Adama. Dzisiaj więc dwa w jednym.

wtorek, 17 lutego 2015

MAKOWE PANIENKI

Długo ćwiczyłam te makowe muffinki, namęczyłam się nad nimi strasznie. Kruszyły się, zakalec wychodził, no po prostu same katastrofy. Ale nie odpuściłam, bo makowe ciasta kochamy, a smak tych wszystkich porażek kulinarnych wykazywał duży potencjał. No i w końcu są - ładnie odchodzą od foremek, mają pyszną chrupiącą skórkę. Wszystkim wielbicielom maku szczerze polecam.

niedziela, 22 grudnia 2013

MAKOWIEC - bez glutenu, mleka i jajek, za to z jagodami goji

Po dwóch latach wielkiej zmiany, w końcu spełniliśmy wspólnie nasze (bardziej Adamowe) marzenie o makowcu. Bez jajek, na bezglutenowym spodzie. Może forma nie jest do końca tradycyjna, bo nie widzę na razie możliwości zawinięcia czegokolwiek w bezglutenowe ciasto tak żeby stworzyć roladę, ale makowiec jest naprawdę makowy. I co najdziwniejsze, trzyma kształt, można go jeść w formie ładnych, kulturalnych kawałków, a nie łyżeczką (taką możliwość też dopuszczaliśmy :)). Współpraca układała się dobrze, podział kompetencji był czytelny - Adam stworzył masę makową, ja jestem autorem spodu. Jedyny błąd jaki popełniliśmy to proporcje spodu do masy, co widać na zdjęciach. Ale przepis podaję już poprawiony, tak żeby spód zajmował mniej więcej 1/3 ciasta. Bardzo polecam!!!
PS. 
Te czerwone rodzynki to jagody goji, nieźle wyglądają w ciemnej masie maku.

piątek, 4 stycznia 2013

CIASTKA Z MAKIEM - bez glutenu i jajek

Przedstawiam młynki, które pomagają mi w produkcji. 
Ten gruby znakomicie mieli wszystkie przyprawy - nawet z kozieradką, która jest nieprzytomnie twarda, daje sobie radę (elektryczny młynek do pieprzu niestety wymięka). Ten chudy ma dość spory zbiorniczek i zajmuje się mieleniem kasz na mąkę - wychodzą zmielone idealnie dokładnie. Obydwa są prezentami - od mamy Adama i od Zośki, niniejszym bardzo za nie dziękuję.
Elektrycznego młynka do kawy (bo taki ponoć można wykorzystać do mielenia ziaren) nie posiadam, bardzo chciałam, ale zanim zebrałam się do jego kupowania zabrakło mi kupionej mąki i z niecierpliwości wypróbowałam ten ręczny. Spodobało mi się, świeżo zmielona mąka ma piękny kolor i zapach, a mielenie można dodatkowo potraktować w kategoriach aktywności sportowej (wzmacnianie rąk). Na szczęście moja produkcja jest detaliczna, a konsumentem jestem głównie ja, więc na razie w tym składzie pozostaniemy. Choć nie wykluczam w przyszłości rozszerzenia zespołu o młynek mniej urodziwy lecz skuteczniejszy.
Efekty jak na razie również są zadowalające, widać je na zdjęciu poniżej.

czwartek, 20 grudnia 2012

KUTIA JĘCZMIENNA

To pierwsza potrawa na tym blogu zawierająca gluten. Ale bez pszenicy, bo tego się trzymam twardo, mam na nią dużą nietolerancję a z lektur wynika też, że jest ona ze zbóż najbardziej szkodliwa. Przepis z którego korzystałam jest w dwóch opcjach - bezglutenowy z ryżem albo glutenowy z jęczmieniem. Dla mnie to w zasadzie bez różnicy, bo podobny stopień nietolerancji  (nieduży) mam na jęczmień i ryż. Ponieważ moja przerwa w jedzeniu zarówno ryżu jak i jęczmienia była znacznie większa niż zalecane 3 miesiące, mogę je jeść w niedużych ilościach i nie za często, jeśli nie odczuwam żadnych przykrych efektów. Z lektur wynika, że przy nietolerancjach ma również znaczenie stopień przetworzenia - więc jeśli ryż to lepiej brązowy a jeśli zboże to w formie ziarna. Ryż czasem jadam (bardzo rzadko) pomyślałam więc, że może pora na jęczmień. I tak też zrobiłam. Adam na rynku kupił pęczak, który wyglądał na nie oczyszczony - bo był taki wybór - obok leżały bardziej białe oczyszczone ziarna, te nieoczyszczone były bardziej żółte i mniej regularne. Kupiony pęczak sprawdził się znakomicie.
Natomiast do potraw z makiem zniechęcało mnie do tej pory zalecane we wszystkich przepisach trzykrotne mielenie. Zastanawiałam się czy jest to konieczne ale nie miałam jakoś odpowiedniego bodźca do spróbowania bez mielenia. I wreszcie znalazłam taki przepis - na blogu Smakoterapia. Moja wersja nie jest wegańska ze względu na użycie miodu, ale można go przecież łatwo zastąpić dowolnym syropem.