Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryby. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 lipca 2014

ŁOSOSIOWO

Dawno nie przygotowywałam w domu ryby. Z reguły zostawiam sobie ryby na okoliczności restauracyjne. Ale przechodziłam ostatnio koło sklepu rybnego i coś mnie natchnęło. Jedyna dostępna w owym sklepie świeża ryba to był łosoś. A więc niech będzie łosoś, jak najprościej.
Przepis z bloga smakoterapia.

niedziela, 5 stycznia 2014

ŚLEDZIE W OLEJU - o lekko wędzonym smaku

Papryka wędzona to fantastyczna przyprawa. Jeśli gdziekolwiek i kiedykolwiek rzuci Wam się w oczy, nie wahajcie się, bierzcie w ciemno. Ja z pomocą tej przyprawy zrobiłam już pyszną brukselkę i z upodobaniem sypię ją do wszystkiego, a dziś Adam dzieli się z nami przepisem na śledzie. Bazą przepisu są wcześniejsze śledzie korzenne, przygotowanie jest nawet prostsze, bo jedyną użytą przyprawą jest własnie owa wędzona papryka. To, że użyto tylko jednej przyprawy, absolutnie nie oznacza, że śledzie są ubogie w smaku, chociaż od wspomnianych śledzi korzennych są delikatniejsze w smaku.

poniedziałek, 25 listopada 2013

IMBIROWA RYBA Z GRUSZKAMI

Dziś Adam w natarciu. I nawet udało mu się według przepisu zrobić :). Nie żeby nic nie zmienił, imbiru jak zwykle wsypał tonę, dzięki czemu było dość pikantne. Ale jednak według przepisu, znalezionego tutaj. Pyszna słodko-pikantna ryba z mocnym aromatem imbiru i dużą ilością słodkiej gruszki, danie w sam raz na nadejście zimy. U nas trochę się rozpadło, to przez dużą ilość płynów, ale może Wam uda się poddusić rybę ładniej, smak jest wart starań.

piątek, 5 kwietnia 2013

MOJA RYBA PO GRECKU

W zasadzie klasyczna, ale bez pomidorów i panierki - z rybą pieczoną w folii. Absolutnie pyszna, jedna z niewielu rybnych potraw jakie lubię jeść bez ograniczeń. Można ją jeść na zimno lub na ciepło, ale ja wolę na zimno.

środa, 13 lutego 2013

ŚLEDZIE KORZENNE - najlepsze na świecie

Zaświadczam, że są to najlepsze śledzie. A mnie nie łatwo usatysfakcjonować, bo ryby nie są moim faworytem smakowym. Robi je oczywiście Adam, regularnie.
Długo nie wpadło mi nawet do głowy żeby ich spróbować, stały sobie co jakiś czas w lodówce. Aż któregoś razu spróbowałam. I wpadłam po uszy. Zjadłam na raz pół słoika, a następnego dnia to co zostało. I zażądałam, żeby natychmiast w lodówce pojawiły się nowe. I teraz czekam z niecierpliwością aż się tam pojawią.

poniedziałek, 9 lipca 2012

RYBA Z KALAREPKĄ

Po dwóch tygodniach żywienia się prawie na surowo poczułam nagle nieprzepartą chęć na coś ciepłego. Ale też jednocześnie łagodnego w smaku i absolutnie bez stania nad gorącymi garnkami. Zainspirował mnie przepis z bloga Smakoterapia, nieskomplikowany sposób na delikatne duszenie, zestaw przypraw prosty i łagodny ale aromatyczny.
Ja jednak chciałam żeby potrawa była jednogarnkowa i stanowiła cały obiad.
Udało się. Jest ryba i warzywa, a w głównej roli kalarepka. Kalarepka - moje odkrycie - może być łagodną podstawą i wypełniaczem warzywnej potrawy jakiej długo nie mogłam znaleźć. Zamiast ziemniaków które jadam tylko w ostatecznej ostateczności.
Pyszna potrawa, którą przygotowałam w parę minut i nawet nie zdążyłam się spocić, a dalej robiła się już sama.

sobota, 16 czerwca 2012

JEDZMY RYBY

Chociaż z naszych postów może wynikać inaczej, bo większość przepisów spełnia kryteria wegańskie, ja weganką nie jestem. Nie jestem w przeciwieństwie do Agnieszki wegetarianką nawet. Chociaż na codzień żywię się w 90% wegańsko, z racji nie używania jajek, mleka i przetworów mlecznych w mojej diecie. Po masło i miód sięgam sporadycznie, mięsa nie gotuję.
Jednak jem ryby. To znaczy staram się, chociaż nigdy za nimi aż tak nie przepadałam. Moja dieta od początku nie była ideologiczna tylko zdrowotna i to jest dla mnie priorytetem. Więc staram się te nieszczęsne ryby raz w tygodniu jeść - głównie ze względu na witaminę B12. Witaminy tej nie da się zdobyć inaczej jak za pomocą mięsa lub ryb (no i jaj i mleka, które u mnie odpadają), a suplementy wiadomo nie są aż tak dobrze przyswajalne jak naturalne pożywienie. Witamina D jest też ważnym argumentem, chociaż akurat ją można uzupełnić słońcem (no powiedzmy że w naszym klimacie latem da radę).
Ryby staram się kupować nie hodowlane, więc miruny, pangi i inne takie odpadają, najczęściej jest to dorsz - bo ma według mnie najlepszy smak i nie za dużo ości, których nienawidzę.
Przepisy wyszukuję niecodzienne, takie żeby tę rybę trochę oswoić.
Dziś więc ryba w sposób nieco inny niż zwykle, prosta w przygotowaniu i smaczna, przepis stąd.